Witajcie,
mogę się dołączyć? pozwolicie? :-)
nasza historia- od nieco ponad roku staramy się o drugie dziecko, pierwsze ma 4 lata i też nam zajęło sporo czasu...
Tym razem nie czekaliśmy tak długo- tylko po roku poszliśmy na badania- diagnoza nas mocno zaskoczyła, bardzo słabiutka armia Męża- praktycznie nie ma szans na naturę. Do tej pory to zawsze ja byłam tą "słabszą" stroną. Mam Hashimoto i w ogóle problemy z hormonami. Jakoś nie przyszło nam do głowy, że to rzeczywiście może być po stronie Męża.
Początkowo byliśmy w InviMedzie w Gdyni, ale ze względu na odległość i jednak ilość specjalistów- zdecydowaliśmy się na Invictę w Gdańsku. Wczoraj byliśmy na pierwszej wizycie dotyczącej in vitro. Muszę przyznać, że lekarka zrobiła na nas bardzo dobre wrażenie. Masakrą są jednak kolejki do recepcji i do pobrania krwi i nasienia. Dziwne, że tak duża klinika ma tylko po jednym pokoju do tych zabiegów (że tak to nazwę ;-) ).
I już od dzisiaj biorę Ovulastan na wyciszenie. Byłam też na kolejnych badaniach- genetycznych i jeszcze stu innych (jeszcze tego nie ogarniam :-( ).
Przyznaję, że od paru dni Wasze forum jest dla mnie kopalnią wiedzy.
Bardzo bym chciała z Wami tu zostać. Jakoś wśród znajomych nikt nie przechodził in vitro, i nie bardzo mam z kim pogadać.
ujęłyście mnie ogromnym ciepłem, jakie od Was bije, i tym, jak o siebie nawzajem dbacie. To bardzo cenne w takich trudnych sytuacjach!
pozdrawiam wszystkie, trzymam kciuki za Starające się, gratuluję Doczekanym :-)