Dziękuje Wam kochane za wszystkie gratulacje. Wczoraj byłam cały dzień tak zakręcona, że nie wiedziałam co się dzieje
. Śmiałam się i ryczałam na zmianę. Dziś już od godz. 3 nie mogę spać. Denerwuję się. Z samego rana pojadę oddać krew. Wyniki będę miała dopiero ok. 16-tej. Muszę je zobaczyć, żeby potwierdzić sama przed sobą tą wiadomość. Zdanie "Ja jestem w ciąży!" brzmi w moich uszach jak jakaś abstrakcja. Co chwilę sięgam po ten test, patrzę na niego i nie wierzę. Zawsze chciałam wiedzieć jakie to uczucie gdy w końcu, po tylu próbach zobaczy się te dwie upragnione kreseczki. Myślałam, że jednym z tych uczuć, które w owej chwili się odczuwa jest zwykła ulga - w końcu. A tu nic z tego. Teraz obawa przed wynikiem bety, potem strach czy prawidłowo przyrasta, potem obawy przed pierwszym USG ... i tak to już pewnie będzie.
Ma-mi: Tak mi przykro. Trzymaj się kobitko.
labo75: Gratuję. Wszystko u Ciebie na dobrej drodze. Świetnie!
Baśka1: Ja doskonale wiem jak to jest kiedy tych problemów jest za dużo. Wiem jak potwornie to się może odbić na związku. Nie możecie tego zlekceważyć, bo to są na prawdę groźne sytuacje. Przechodziłam przez to więc wiem o czym mówię. Choć może u Was to napięcie rozejdzie się po kościach i będzie ok. Tak też może być. Nam jednak była potrzebna praca nad związkiem, długie rozmowy, które na początku niestety ale przeradzały się w kolejne kłutnie. Ale jakoś daliśmy radę wyjść na prostą.
. Śmiałam się i ryczałam na zmianę. Dziś już od godz. 3 nie mogę spać. Denerwuję się. Z samego rana pojadę oddać krew. Wyniki będę miała dopiero ok. 16-tej. Muszę je zobaczyć, żeby potwierdzić sama przed sobą tą wiadomość. Zdanie "Ja jestem w ciąży!" brzmi w moich uszach jak jakaś abstrakcja. Co chwilę sięgam po ten test, patrzę na niego i nie wierzę. Zawsze chciałam wiedzieć jakie to uczucie gdy w końcu, po tylu próbach zobaczy się te dwie upragnione kreseczki. Myślałam, że jednym z tych uczuć, które w owej chwili się odczuwa jest zwykła ulga - w końcu. A tu nic z tego. Teraz obawa przed wynikiem bety, potem strach czy prawidłowo przyrasta, potem obawy przed pierwszym USG ... i tak to już pewnie będzie. Ma-mi: Tak mi przykro. Trzymaj się kobitko.
labo75: Gratuję. Wszystko u Ciebie na dobrej drodze. Świetnie!
Baśka1: Ja doskonale wiem jak to jest kiedy tych problemów jest za dużo. Wiem jak potwornie to się może odbić na związku. Nie możecie tego zlekceważyć, bo to są na prawdę groźne sytuacje. Przechodziłam przez to więc wiem o czym mówię. Choć może u Was to napięcie rozejdzie się po kościach i będzie ok. Tak też może być. Nam jednak była potrzebna praca nad związkiem, długie rozmowy, które na początku niestety ale przeradzały się w kolejne kłutnie. Ale jakoś daliśmy radę wyjść na prostą.
Ostatnia edycja: