reklama

Kto po in vitro?

Gotadora - tak jak piszesz nigdy chyba czlowiek nie pogodzi sie z odejsciem najblizszych. Z czasem jest moze latwiej, ale pewnie zawsze sie teskni.I nigdy nie jest na to gotowy.Moja mama pokonala po raz drugi nowotwor miesiac temu, czas spedzony w oczekiwaniu na wyniki czy nie ma przerzutow byl koszmarem. Na szczescie skonczylo sie na operacji i mam nadzieje, ze nic juz sie nie przyplacze z powrotem.
 
reklama
Benle- ja teraz jak bylam na transferze rozmawialam z pielegniarka na temat zarodkow,bo tez mi powiedzieli, ze raczej nie bedzie komorek do zmrozenia. I ona sama mowila, ze wszysko moze sie zmienic do dnia nastepnego, ze czasami natura zaskakuje. I mala racje na drugi dzien okazalo sie ze jedna komoreczka sie podzielila. I tego kochana tez Ci zycze z calych sil


TRZCINKO79 DZIĘKUJĘ ZA TEGO POSTA...Chce wierzyć, że dostaniemy ta szanse
 
Madzialenak wszystkie tu przeszłyśmy swój krzyż:-( każda z nas za swoją usłaną wielkimi kolcami róż drogę powinna kiedyś dotrzeć do kwiatu:tak: a nie tylko łodyga z przeszkodami każda z nas powinna mieć order:happy: za długą mozolną trudną ciężką i męczącą drogę do celu, Ty też przeszłaś swoje kochana, każda z nas.
Prawda jest taka, że Nikt nie zrozumie nas tak jak my same, nigdy nie jesteśmy w stanie wiedzieć co ktoś myśli czy czuje, ale my to rozumiemy, bo łączy nas to samo, każda ma swoje przejścia, ale cel mamy jeden dlatego tak bardzo dobrze się rozumiemy:tak:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry