Gotadora, faktycznie, piękna piosenka Golden Life, ale mi się będzie zawsze kojarzyła tylko z jednym, z pożarem w Hali Stoczni. Byłam tam, widoku płonących ludzi nie zapomnę do końca życia.
Mi się nic nie stało, chociaż wychodziłam jako jedna z ostatnich. Tłum napierał i się przewróciłam. Ludzi deptali po mnie, zaczęło brakować powietrza i wtedy ktoś mnie podniósł i przesadziła przez płot. Nie wiem kto, ale uratował mnie. Może to mój Anioł Stróż...