Witajcie
To mój pierwszy post tutaj - dlatego wszystkich cieplutko pozdrawiam i trzymam za Was wszystkie kciuki.
Teraz parę słów o mnie...a raczej o moim invitro.
Punkcję miałam 26.10, a embriotransfer 29.10 - podali mi 2 z 10 bąbelków. Czyli jestem 7 dzień po transferze (jeżeli dobrze liczę :-)). Invitro miałam w novum, gdzie zalecili mi wykonanie hcg po 14 dniach po embriotransferu. To czekanie już mnie dobija. Wiem, że jestem niecierpliwa. Wykonałam dzisiaj test (oczywiście z moczu) i wyszedł negatywny. Wiem, że to nic nie znaczy i głupotą było wykonywać go tak wcześnie.
Teraz tak siedzę, czytam i myślę...może spróbować zrobić wcześniej hcg z krwi - np. w 10 dpt? Dzwoniłam i powiedzieli mi, że jeżeli będę między 8 a 8:30 to wynik otrzymam tego samego dnia.
Ehhh boję się że nic z tego nie będzie... tuż po podaniu mi dzieciaczków zaraz miałam silne bóle piersi i takie dziwne odczucie z podbrzusza (coś jak przy miesiączce, ale ciężko mi to określić bo okresy miałam 3 w życiu). Od soboty objawy ustępują i to napawa mnie grozą. Wiem, że zaczynam świrować, ale po 5 latach leczenia i zerowych szans na normalne poczęcie i niskie szanse na powodzenie invitro - sama już nie wiem co robić. Może Wy mi coś poradzicie, kiedy zrobić ten test ?