reklama

Kto po in vitro?

Susełka! Witaj w naszym gronie! Ja też mam PCO ze wszystkimi możliwymi objawmi niestety. U mnie największym problemem jest to że nie mam naturalnie @ a przez to nie mam owulacji. Przy pierwszej stymulacji do in vitro (szło bardzo opornie, a wkońcu zostałam przestymulowana) wychodowałam 5 komórek ale wszystkie były niezbyt dobre i nie chciały się dzielić. Przy transferze miałam podane dwa. Przytoczę słowa Lolitki że za pierwszym razem mało komu się udaje. Susełka czy w związku z PCO ktoś Ci proponował laparokopię jajników (ponoć daje świetne rezultaty, ale u mnie jeszcze ich nie widać, choć jestem już 3 miesiące po operacji?
 
reklama
Witaj Baska1
Ja nie mialam pojecia o moim rzekomym PCO az do pierwszej wizyty w klinice IVF. U mnie nawet owulacja byla w miare regularnie, a wiedzialam o tym, bo bolal mnie zawsze prawy jajnik. Na potwierdzenie tego lekarz na USG w piatek powiedzial, ze moj prawy jajnik jest wielce dominujacy (wyprodukowal 10 z ogolnie 12 jajek) Ja mysle, ze moje PCO nie jest az takie zaawansowane, zeby stac sie bezplodna. U nas problemem jest forma zolnierzykow.
 
Suselka
a jak ten lekarz zdiagnozowal u Ciebie PCO? po samym usg? bo jesli tak to kit z nim.... mozesz miec policystycznie wygladajace jajniki jak ja i nie miec PCO i takie jajniki nie powteirdzaja w zaden sposob PCO whatsoever
 
ja tez trzymam kciuki, wszystko bedzie dobrze, na pewno juz sie nie mozesz doczekac:-), wszystkiego dobrego na jutro, zaczyna sie dla wielu z nas wazny tydzien!
 
hope

masz racje, dla mnie to też ważny tydzień, juz nie mogę doczekać środy....dobrze, że to już nie długo. a tak wogule, to zrobiłam sikańca i wyszły mi dwie kreski, tylko ta jedna jest bardzo słaba i nie wiem co o tym myśleć, do tego dzisiaj znowu było jakieś plamienie, a jak nacisnę brzuch to też boli, dotego jeszcze cycuszki-----wrrrrr byle do środy
 
Cześć długo zastanawiałam się czy do Was napisać - czytam od kilku tygodni - narazie jeszcze nie podjęliśmy decyzji o in-vitro - zmieniam lekarza i liczę, że on cos pomoże.
Ale do rzeczy - mam córcię poczętą tak jak u susełki naturalnie bez problemów - dzisiaj myślę, że to dar od Boga tzn każde dziecko ejst darem od Boga oczywiście :tak:, ale mam na myśli to że w ogóle udało się ja począć.
Brałam tabletki anty po porodzie - mój obecny gin twierdzi, że to od tego - w tej chwili nie mam @ od 3 miesięcy a wcześniej miałam bardzo skąpe i co za tym idzie nie mam owulacji - czy w takiej sytuacji in- vitro jest w ogóle możliwe ?? :zawstydzona/y:

Trzymam mocno kciuki za wszystkie Was dziewczyny - sporo o was czytałam i bardzo mocno Wam "kubicuję"
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry