JulkaKoszulka
Zaciekawiona BB
Dziękuję Śliwka Pokładam ogromne nadzieje , że się uda za pierwszym razem z in vitro. Jak czytam historię dziewczyn obecnych na tym forum to podziwiam ich siłę psycho-fizyczna i determinację . Chylę czoła 
Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Dgd... To mnie teraz wystraszyłas. Jak byłam na pierwszej wizycie w Bocianie to od razu zaznaczyłam, że mam ogromne obawy przed ciążą pozamaciczna bo sytuacja była dramatyczna. Dr mnie poinformował, że po in vitro jest bardzo małe prawdopodobieństwo cp. Zapewnił mnie, że wręcz in vitro jest idealnym rozwiązaniem dla kobiet , które zmagają się z czynnikiem jajowodowym. ZgłupiałamWitaj kochana. Mi gdzieś się obiły o uszy, że statystycznie paradoksalnie więcej ciąż pozamacicznych wychodzi po ivf niż naturalnie. Nie pamiętam tylko na ile to było wiarygodne źródło. Może jeszcze dopytajcie. Tutaj na szybko znalazłam: Link do: Forum embriologiczne
Link do: In vitro zwiększa ryzyko ciąży pozamacicznej
@Mieciu85 napisz skąd masz dealera lutinusa i za ile ?
Każda inaczej ja mam małe dawki I jak narazie ponoc wszystko super, jak dobrze pójdzie to środa lub czwartek bede miała punkcję. Cycki mi rozsadza hehehhePowiedzcie czy zastrzyki do stymulacji IVF kazda dostaje takie same czy zależy od lekarza ?
5dpt - rano 26
8dpt wieczór 227
11dpt rano 635![]()
Hej. Ja miałam ciążę pozamaciczną po ivf. Niby rzadko, ale jednak się trafia. Czy warto, zależy ile u Was trwają naturalne starania. Jeśli niedługo, próbowałabym naturalnie. Pod kontrolą lekarzy można być tak samo od stadium pęcherzyka w jajniku, latać na betę i usg bardzo wcześnie. Ivf jest ogromnym wyzwaniem finansowym, logistycznym. I życzę Ci jak najlepiej, ale ivf rzadko udaje się za pierwszym razem. My mieliśmy być prostym przypadkiem, a przeszłam 2 stymulacje i dopiero 5 transfer był udany. Ale koniec końców ciąża jestWitajcie dziewczyny!Od kilku dni przeglądam to forum, wasze wpisy...I postanowiłam podzielić się swoją historią . Dwa miesiące temu przeszlam ciążę pozamaciczna w lewym jajowodzie z krwotokiem do jamy brzusznej. Lewy jajowód poszarpany - tak to określił lekarz. W brzuchu galimatias i zrosty pooperacyjne po operacji sprzed 2 lat ( usunięcie mięśniaka macicy). Musimy z mezem podjąć decyzje czy ryzykujemy kolejna ciąża pozmamacziczna ( prawdopodobieństwo jest spore ze względu na zrosty) czy in vitro. Jesteśmy po dwóch wizytach w Bocianie w Białymstoku. Za 2 tygodnie mamy pojdac ostateczną decyzję czy zsczynamy stymulację. Co byście zrobiły na moim miejscu ? Pozdrawiam i gratuluję dziewczynom , którym sie udalo
![]()
Wszystko zależy od tego jak szybko w ciążę zachodzisz? Ile musicie się starać aby był pozytywny test? Ja starałam się i starałam 2 lata i zero efektów, choć mam już dziecko poczęte naturalnie. Może dajcie sobie ze dwa cykle na tej bardziej drożnej stronie? Na pewno nie macie czasu na jakieś dłuższe naturalne starania. Choć doczytałam że masz ładne AMH. No nic wszystko trzeba dobrze przemyśleć. Samo in vitro jest do przejścia. Jest jeszcze sprawa zarodków które ewentualnie zostają zamrożone ? Musicie z mężem czy partnerem sobie porozmawiać co zrobicie jak uda się za pierwszym razem. Ja nie jestem gotowa oddać mojego dziecka do adopcji prenatalnej i pewnie nigdy nie będę. Dlaczego liczę się z tym że muszę szybko powrócić do Białegostoku odebrać moj ostatni zarodek.Lekarz, który robił mi laparoskopię ewakuacji ciąży jajwodowej zasugerował , żebyśmy jeszcze próbowali pół roku zajsc w ciążę i dopiero potem in vitro. Ale te pół roku starań to kolejne dramaty , strach i rozczarowania...
Motylku życzę Ci szczęśliwego powrotu do mrozaczka. Chciałabym wracać ile się da, szczerze tez bym nie oddała do adopcji. Mam w sobie taki odruch ja mogę adoptować dzieci, zarodki, komórki, ale moich nikt nie może!!! Gorzej z moim facetem, ale on jest to przepracowania pod tym względem. Cieszę się, że są osoby, które mają tyle zaufania do innych i chcą im oddać swoje komórki czy zarodki, bo dzieci to już nie rozumiem.Wszystko zależy od tego jak szybko w ciążę zachodzisz? Ile musicie się starać aby był pozytywny test? Ja starałam się i starałam 2 lata i zero efektów, choć mam już dziecko poczęte naturalnie. Może dajcie sobie ze dwa cykle na tej bardziej drożnej stronie? Na pewno nie macie czasu na jakieś dłuższe naturalne starania. Choć doczytałam że masz ładne AMH. No nic wszystko trzeba dobrze przemyśleć. Samo in vitro jest do przejścia. Jest jeszcze sprawa zarodków które ewentualnie zostają zamrożone ? Musicie z mężem czy partnerem sobie porozmawiać co zrobicie jak uda się za pierwszym razem. Ja nie jestem gotowa oddać mojego dziecka do adopcji prenatalnej i pewnie nigdy nie będę. Dlaczego liczę się z tym że muszę szybko powrócić do Białegostoku odebrać moj ostatni zarodek.
Tak czy siak powodzenia życzę![]()
Kochana dobrze że mam tylko jeden zarodek a pamiętam moje zmartwienie że mam ich tylko dwa(jeden w brzuchu szaleje). Nie wiem jak psychicznie dałabym radę z trzema czy czterema? No tak już myślę o zarodku jak o moim dziecku. Oczywiście nie mam nic do dziewczyn które oddają zarodki do adopcji dla mnie sama mysl jest nieznośna. W tym całym in vitro to jest właśnie najgorsze, co z niewykorzystanymi zarodkami. Przyznam mam swoje lata ale z mężem postanowiliśmy że jesli tak nam przypadnie wolimy mieć więcej dzieci niż tylko jednoMotylku życzę Ci szczęśliwego powrotu do mrozaczka. Chciałabym wracać ile się da, szczerze tez bym nie oddała do adopcji. Mam w sobie taki odruch ja mogę adoptować dzieci, zarodki, komórki, ale moich nikt nie może!!! Gorzej z moim facetem, ale on jest to przepracowania pod tym względem. Cieszę się, że są osoby, które mają tyle zaufania do innych i chcą im oddać swoje komórki czy zarodki, bo dzieci to już nie rozumiem.
Motylku , ja też pamiętam jak podchodzilam do pierwszej stymulacji ,zastanawialam się jak ja urodze cała 6...Kochana dobrze że mam tylko jeden zarodek a pamiętam moje zmartwienie że mam ich tylko dwa(jeden w brzuchu szaleje). Nie wiem jak psychicznie dałabym radę z trzema czy czterema? No tak już myślę o zarodku jak o moim dziecku. Oczywiście nie mam nic do dziewczyn które oddają zarodki do adopcji dla mnie sama mysl jest nieznośna. W tym całym in vitro to jest właśnie najgorsze, co z niewykorzystanymi zarodkami. Przyznam mam swoje lata ale z mężem postanowiliśmy że jesli tak nam przypadnie wolimy mieć więcej dzieci niż tylko jedno![]()