Invicta chyba nigdy sama z siebie nie informowała o rozwoju zarodków. Uważam, że to przegięcie, bo tyle płacimy za procedury, że nie powinni łachy robić w tak ważnej kwestii. Ja miałam do kliniki godz. drogi samochodem (a przecież ludzie pokonują znacznie większe odległości). Po 3 stymulacji, doprosiłam się informacji dzień wcześniej (4 doba), był 1 zarodek. Obiecano mi, że jak z samego rana nikt nie zadzwoni, to mam jechać na transfer. Nikt nie zadzwonił. Najpierw stres, później ulga i radość, przygotowania, pakowanie do samochodu... i godz. 10 - telefon. Nie ma żadnego zarodka. Zdążyliśmy wyjechać z garażu. Nie będę pisać jak się czułam. To przelało czarę (oprócz innych rzeczy) i zmieniłam klinikę. Nie wiem jak jest teraz, ale wcześniej trzeba było zamawiać informację od embriologa przez call center. Powodzenia!I
Nie nie mam takiego leku biorę od dziś Unidox Solutab ale spokojnie co klinika to chyba inne zwyczaje .Chciałabym transfer na świeżo ale to pewnie wszystko okaże się po punkcji i jak będziemy się czuły. Ja mam wstępnie termin transferu na poniedziałek. Invicta teraz nie dzwoni juz inne informuje o zarodkach także jedziesz na transfer i możesz się zdziwić. ..no niewiem nie podoba mi się ten zwyczaj ale podobno informacje o rozwoju powodowały dużo zamieszania, ehh no cóż za jajka, nasienie i rozwój mega kciuki. życzę powodzenia))