Misia1974 - kurcze, że jeszcze to musiało się do Ciebie przyplątać. Normalnie masakra jakaś. Ale stosuj się do zaleceń i wszystko dobrze będzie. Zobaczysz.
Lawendowy_sen - współczuję ci stresu w pracy. Sama kiedyś tak miałam, że ciągle stres był. Teraz już na szczęście mam inaczej. Może temu też, że wyluzowałam. Praca nie jest najważniejsza. Chociaż ważna jest na pewno, bo dzięki temu mogłam się leczyć. Inaczej nie stać byłoby mnie o maluszka starać się.
Madzialenak - a co tam u Ciebie? Jutro z tego co pamiętam już masz punkcję. Jak się czujesz?
SonySony - czas szybko zleci. Sama zobaczysz. Ważne, że masz już podany konkretny plan działania. Ja nie miałam planu, ale zaufałam lekarzowi i jak dotąd cieszę się, że mu zaufałam.
A ja mam jakby wolne od dzisiaj do końca tygodnia, bo jutro mam dyżur w domu. Mam w planie upiec makowca. Będzie wersja dla leniwych, bo wrzucę do swojego wypiekacza chleba składniki, a one same się wymieszają i wyrosną. Potem tylko rozwałkuję. Wrzucę gotową masę ( ciut zmienioną i doprawioną). No i powinna wyjść pychotka ;-)
A poza tym odliczam do poniedziałku. Mam wtedy zrobić betę i progesteron sobie. No i na pewno wtedy się wyjaśni co i jak. Chociaż mam dobre przeczucia, bo maluszek się rozpycha, męczę się mocno pierdołami i nie mogę wszystkiego jeść, bo mnie mdli.