reklama

Kto po in vitro?

Dzień dobry :-)

Właśnie wstałam, zjem śniadanko i tak za godzinę jadę na betę. Jestem pewna, że beta przyrasta prawidłowo :-)
Nie śmiejcie się, ale dla pewności zrobiłam rano kolejny test, nadal jest pozytywny. Jakby beta spadła to na pewno nie wyszły by 2 kreseczki.
Trzymajcie kciuki.
 
reklama
madzialenak kciuki zacisniete:)) jesli mnie sie uda tez pewnie bede robila test ciazowy kilka razy:) zrobilam setki negatywnych testow to dlaczego nie zrobic sobie kilka pozytywnych:) a czy po transferze mozna spac tak jak sie lubi?? Bo ja najbardziej lubie spac na brzuchu, ale martwiesie, ze to moze zaszkodzic w zagniezdzeniu zarodka. Jak myslicie?
 
Madzialenak trzymam kciuki za betkę - jejku - ale się cieszę :-) mówiłam Ci,że będziesz miała super prezent :-):-D:-):-D:-)

Kate niestety nie umiem doradzić co zrobić - na pewno trzeba myślęć pozytywnie i przez pierwsze dni oszczędzać się, jeść wysokobiałkościowe rzeczy, pić dużo,dużo wody i rozmawiaj z maluszkiem ❤ ciszę się,że drugi maluszek był dzielny i znowu odpoczywa na zimowisku - poczeka na swoją kolej, przeciesz ten w brzuszku będzie szczęśliwy jak znów będą razem :-)

Daria witaj :-)

no a my byliśmy na wizycie, poraz kolejny była o czasie, byliśmy długo, bo prawie godzinę. Miałam już od wczoraj brać gonapeptyl, ale że mąż musi jechać do UK na początku stycznia, to dr przesunęła nam o dwa tygodnie, aby mój M nie jeździł jak wariat, zacznę więc od 6 stycznia, zastrzyk co drugi dzień, 7 stycznia będę w Gdańsku na jakimś badaniu, czy dwóch.

u nas zimno, zimno brrr - pozdrawiam Was z naszej krainy lodowcowej i życzę miłego dnia :-)
 
madzialenak bedzie piekna betka!! Kciuki 3mam i mysle intensywnie o Tobie caly czas.
kate ja tez lubie spac na brzuchu i tak tez spalam. Jak mnie ciagnelo podbrzusze to lezenie na brzusiu mi pomagalo. A ty teraz myslisz pozytywnie i glaszczesz brzusio, bo przeciez twoj KRUSZYNEK jest w brzusiu. Pomagasz mu w zagniezdzeniu bedac spokojna ;-)
 
reklama
Kate ja po transferze w ogóle nie leżałam, w poniedziałek miałam transfer a w następny poniedziałek już poszłam do pracy. Głaskałam brzuszek, mówiłam do maluszków, i w głębi siebie wierzyłam , że się uda. Cały czas wsłuchiwałam się w swój organizm i podejrzewam kiedy doszło zagnieżdżenia :-). Nie piłam kawy, ale to dlatego, że ostatnio w ogóle mnie do niej nie ciągnie gdzie jeszcze przed transferem piłam po 3 dziennie bo inaczej nie mogłam normalnie funkcjonować. Jadłam i jem zdrowo, ale bez przesadności tzn. jeżeli miałam ochotę na smażone to zjadłam, jeśli naszła ochota na pizze to zamówiliśmy z mężem itd.
Nie ma reguły i recepty co zrobić, aby się udało. Mi pomogło wsparcie dziewczyn na forum i to, że wydarzyło się tu tyle cudów więc wierzyłam i powtarzałam sobie czemu i mi nie ma się udać.
Życzę Tobie dużo wiary i wytrwałości w oczekiwaniu na CUD.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry