Dobry wieczor,
Od jakiegos miesiaca troche Was „podslu****e”, ale nie miejcie mi tego za zle. Jestem w trakcie pierwszego (i mam nadzieje ostatnieg) in vitro. Trzymalam i trzymam za Was kciuki. nawet nie wiedzialyscie, ze w warszawie, w jednym z mieszkan na mokotowie podskakiwalam z radosci jak Sznurki, Madzlalenak i Kate zaszly w ciaze. Jezeli moge sie do Was dolaczyc, to bede wdzieczna, choc i tak juz duzo dla mnie zrobilyscie - dalyscie mi wiare ze to sie moze udac - dziekuje. Mieszkam w warszawie i tu sie lecze, w Novum. Jestem po 21 dniach wyciszania diphereline, teraz od srody biore gonal i menopur (i deiphereline caly czas). Mam 37 lat, nie bylam nigdy w ciazy i dotychczas przez rok chodzenia do novum (trzy inseminacje) nikt nie widzial powodu naszych niepowodzen - wyniki ok i moje i narzeczonego. Na pierwszej wizycie stymulacyjnej u dr L. okazalo sie ze On jednak widzi ze mam pcos i mala endometrioze. Rizplakalam sie jak dziecko, bo przez rok rozkladali rece, a ja ciagle powtarzalam im ze nie ma mozliwosci ,ze nie wszystko gra skoro ciazy brak. No nic, co bylo to bylo, teraz juz jestem w drodze - w srode mam kolejna wizyte zeby zobaczyc czy cos sie tam zaczyna dziac w tych jajnikach. brzuch pokluty, glowa pelna hormonow i nadludzka sila w malym ciele, zeby walczyc, tak jak Wy.
jestescie wielkie!