A mój tato dzisiaj świruje pawiana i mnie doprowadza do szału dzisiaj zaś. Wiem, że powinnam być cierpliwa dla niego ( ostatnio, tzn. z tydzień temu zdiagnozowali u niego chorobę alzheimera), ale bywa nieznośny jak dzisiaj. Pani dr kazała mi go trzymać dłużej i nie pozwolić mu spać. Dłużej tzn. ostatnio cudem wyszło do 19. A dzisiaj od 16 już świruje, że pójdzie spać. No i robi cały teatr, że od bólu głowy zaraz umrze itp. ( a propo mój tato jak coś chce to potrafi niezłym aktorem być). Wiem, że z głową nie licząc tego, że mózg nie taki jak trzeba to wszystko w porządku, bo miał ostatnio robioną tomografię mózgu. A ja po zastrzyku mam gorączkę lekką, tzn. 37 i 5 stopnia i muszę się nim jeszcze denerwować. Masakra. Facet ma 84 lata, a moja mamcia ( niestety już nie żyjąca) rozpuściła go jak dziadowski bicz ( mimo, że wcześniej nie był chory to też musiało być wszystko tak jak on chciał). Uffff... ale Wam się napisałam. Nie na temat.