reklama

Kto po in vitro?

@Liliana87 jak tato? Jest poprawa?
@Lola83 bardzo mi przykro ze u teściowej wykryli nowotwór, jak ona sobie z tym radzi?
@Waleczna36 trzymam za Ciebie kciuki [emoji1307]Za betę i za @bazylia128 zeby jak najwiecej walecznych bazylek było.
@fredka84 masz jakiś przepis na to ciasto na pierogi? Bo mi zawsze jakoś kluch-glut wychodzi [emoji30]
Dziękuję,że pytasz. Tata mój dzis rentgen A w przyszłym tygodniu na oddział i zobaczymy. Będziemy się modlić by to nie były jakieś dziadowskie zmiany.
 
reklama
On się stara, wspiera, jest i pomaga. Wiem że jest mu trudno ale czasami mamy obydwoje takie chwile milczenia. Później wracamy do siebie i rozmawiamy więc to nie jest tak ze jakiś temat zostanie i koniec.
Moze problem jest we mnie bo ja chce już natychmiast czuje się już czasami bezsilna i wtedy nachodzą mnie chwilę zwatpienia i wszystko przestaje być dla mnie z sensem.


Po burzy zawsze przychodzi słońce 😘 zresztą wyników bety jeszcze nie masz a kciuki trzymamy cały czas 😘😘 więc zluzuj pośladki, damy radę 😘 masz nas a my Cię z ciemnego kąta zawsze wyciągniemy ☺️

A poza tym chleb upiekłaś? Bo nadal żadne zdjęcie do mnie nie dotarło Leciuszku 🤪
 
Slyszalyscie dziewczyny o 27latce, która zmarła w szpitalu w Łańcucie? (woj.podkarpackie).
Kobieta była po porodzie, zaraziła się od matki, która ja odwiedziła w szpitalu 9 marca. 10 marca matka trafiła do szpitala, z objawami duszności, a kilka dni później źle.poczula się ta dziewczyna i przewieźli ja na OIOM i od 3 dni była już na respiratorze i zmarła :( osierociła nowonarodzone dziecko... A matka zaraziła się od mężczyzny, który pracował w sądzie i różnie piszą. Niektórzy, że nie miała objawów, a inni że od 2tyg źle się czuła i mimo to odwiedziła córkę by poznać wnuka... Normalnie pocałunek śmierci :( mężczyzna od którego zaraziła się matka też już nie żyje...
 
Slyszalyscie dziewczyny o 27latce, która zmarła w szpitalu w Łańcucie? (woj.podkarpackie).
Kobieta była po porodzie, zaraziła się od matki, która ja odwiedziła w szpitalu 9 marca. 10 marca matka trafiła do szpitala, z objawami duszności, a kilka dni później źle.poczula się ta dziewczyna i przewieźli ja na OIOM i od 3 dni była już na respiratorze i zmarła :( osierociła nowonarodzone dziecko... A matka zaraziła się od mężczyzny, który pracował w sądzie i różnie piszą. Niektórzy, że nie miała objawów, a inni że od 2tyg źle się czuła i mimo to odwiedziła córkę by poznać wnuka... Normalnie pocałunek śmierci :( mężczyzna od którego zaraziła się matka też już nie żyje...
Akurat rozmawiałam z mama przez tel i mi o tym mówiła, ze właśnie podają w wiadomościach, ale nie wiedziałam ze to takie tragiczne 😭
Podobno można być nosicielem i nie mieć objawow lub lekkie i zarazić...
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry