reklama

Kto po in vitro?

reklama
Goga gratulacje betki:)
TeQuila ja zawsze miałam mega klucie, szczypanie, igła jakby tempa ciężko sie wbijała a brzuszek z siniakami Taki urok tym zastrzyków. Ps. Zakupiłam plasterki, czekają na transfer;)
Wanda szybkiego powrotu do nas i do lepszego samopoczucia.
Gotadora ja również trzymam kciuki za kolejną weryfikacje!
Martka super wynik!
 
Kwiatuszek ciekawy program, jednakże ja bym się bała czy ta połowa jajeczek to nie za mało, aby dla siebie mieć zarodki, ponieważ jak już zapewne czytałaś historię dziewczyn, że często jest sporo jajeczek a np. tylko 2, 3 zarodki się dzielą. U mnie tez tak było raz: 9 pobranych i z tego 3 zarodki przetrwały, 2 raz: 6 pobranych i z tego 3 zarodki przetrwały. Więc jak sama widzisz ryzyko jest duże. A jak z połowy oocytów zarodki przestaną się rozwijać to nie będziesz miała transferu i trzeba zaczynać od nowa procedurę. Ja bym się nie zdecydowała na taki program, prędzej jak bym miała sporo jajeczek to bym zamroziła część oocytów i je później przekazała.
 
Ostatnia edycja:
kwiatuszeq ja jestem zdania ze jak mozna komus pomóc to nalezy to zrobić ale równocześnie jestem zdania ze najpierw trzeba zadbac o swoje szczęscie i jeśli wiadomo ze ma sie duzo komórek z ktorymi nie ma problemu by sie zapładnialy to jasne czemu nie ale co w sytuacji dgy np zapłodnia sie tylko 4 jak u mnie 2 podadza tobie a dwa juz innej parze oddaja i tym samym szanse twoje spadaja myslę ze jest to indywidualna sprawa kazdej z nas
 
Kwiatuszek,odnosnie tego programu. Mnie sie robi bardzo smutno na sercu, bo dla mnie , przepraszam jesli kogos uraze ale ten program wyglada jak chwyt komercyjny.:-( Zachenta mabyc: 50% znizki i wspanialy gest, chec pomocy innym parom. "...dobre i złe, wracają do nas, to powinniśmy tych dobrych robić jak najwięcej." qurcze, organizm kobiety to nie maszyna!!!!:wściekła/y: W jaki sposob ona ma byc pewna,ze wyprodukuje duza ilosc komorek, tak duza ,ze wystarczy dla niej i innej pary??? Podpisze umowe a bedzie miala tylko kilka i cooo?? Obawiam sie tez najgorszego.Lekarze widzac za tym duze pieniadze,a przeceiz od par ktore skorzystaja z dawczyni tez wezma pienaidze , beda faszerowac dawczynie konskimi dawkami, by dala z siebie jak najwiecej komoreczek. Przepraszam raz jeszcze ale takie jest moje odczucie. Nie powinni w ten spsob wykorzystywac faktu,ze nie kazdy moze sobie pozwolic na in vitro. I napisze jeszcze jedno,ze szlak mnie trafia, jak rzad zajmuje sie *******ami a problem in vitro nadal jest w kacie.
 
reklama
może lepszym wyjsciem jest oddanie swoich zarodków innej parze w momencie kiedy nam sie juz uda wtedy i my i jeszcze ktos moze byc szcześliwy...jak myslicie?
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry