Kochana taka jest kolej rzeczy, ile ja łez wylałam z tego powodu

przez 5 lat starań wszystkie dla mnie bliskie osoby urodziły dzieci, każde święta to radosna nowina o ciąży,o młodszej siostrze dowiedziałam się dzień po pierwszym nieudanym transferze, przyjaciółka jedno za drugim bez żadnego problemu. Ale z drugiej strony naprawdę cieszyłam się, że nie muszą przechodzić tego samego co ja. Z niektórymi znajomymi musiałam nieco ograniczyć kontakt, bo nie dawałam rady

zwłaszcza spotkania z koleżankami, gdzie tylko ja byłam bez dziecka, to w pewnym momencie stało się ponad moje siły. Mimo to się nie poddaję, bo jeśli się poddam to jak miałoby się spełnić moje największe marzenie?