reklama

Kto po in vitro?

reklama
Nie mów ze nie poszłaś na Betę 🙈. Strach będzie towarzyszył Ci już do końca życia . Najpierw żeby stymulacja się udała , komórki zapłodnily się prawidłowo , żeby transfer się udał , aby Beta wyszla i potem prawidłowo rosła … żeby było serduszko i tak już pozostało na 9 miesięcy . Potem dalej strach czy dziecku nic się nie stanie , czy prawidłowo się rozwija , czy dobrze o nie dbasz itd . Cały ten czas będzie owiany lekiem strachem i niepokojem - ale nie możesz na to pozwolić żeby strach zawładnął cała Tobą i tymi pięknymi emocjami które są przed nami ! Odwagi dziewczyno ❤️ Kciuki jak zwykle zaciśnięte ✊🏻✊🏻✊🏻
Dawno nie pisałam na tym wątku bo jestem na majowe mamy, ale tak strach jest cały czas, myślałam że końcówkę ciąży mam spokojną i szykowałam się do porodu SN a okazało się w dniu terminu, że mały wrócił do góry, szyjka się wydłużyła, wód ubyło do Afi 5, skoki tętna małego więc leżeliśmy na patologii czekając na cc bo w mojej sytuacji było to bezpieczniejsze niż wywołanie z uwagi na zerowe warunki porodowe. Więc strach był ogromny bo aparat ktg wył przy każdym badaniu, cięcie też bylo z problemami, teraz czekają mnie dalsze badania a małego konsultacje u fizjoterapeuty i neurologopedy, ale byłam pod doskonałą opieką w szpitalu aż strach pomyśleć co by było jakbym trafiła na stół do mniej doświadczonych lekarzy. Strach jest zawsze, ale trzeba umieć nad nim panować bo są rzeczy na które nie mamy wpływu więc głowa do góry, pierś do przodu i ruszam z działaniem 🙂.
 
No to całe in vitro to coś niesamowitego naprawdę 😊 z resztą nikt nas nie zrozumie jak my wszystkie, które musimy to przechodzić- niestety tak to jest, że jak na własnej skórze nie odczujesz to choćby skały srały nie zrozumiesz drugiej osoby.

Na 4 czerwca wstępnie mówił ale zobaczymy w piątek jak wszystko wygląda w sensie hormony, biocenoza i endometrium. O endo sie trochę martwię bo chociaż co 12 h wkładam tą tabletkę i leżę żeby nie wypadło 😅 to i tak krew jeszcze leci więc na bank nie wszystko się wchłania :( ale słucham sie lekarza a on wiedział, że mam krwawienie...
Jak byłam na patologii przed porodem była położna, która kiedyś pracowała w klinice niepłodności, byłam już w takim stanie, że jak jej opowiadałam moją historię i płakałam ze strachu o małego i siebie to płakała razem ze mną i powiedziała, że mimo iż tam pracowała to nie wyobraża sobie tego jak bardzo się boję, ale powtarzała, że jestem w dobrych rękach, faktycznie szpital w którym rodziłam zajmuje się trudnymi przypadkami.
 
reklama
Jezu jakiś dużo martwię się :( napisałam do lekarza
Screenshot_20210524-130549.jpeg
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry