reklama

Kto po in vitro?

reklama
No pewnie, że jest.... Tuż przed transferem badanie z krwi proga wyszło Ci 20, kilka dni później 11. Przecież nie zmniejszyłas dawki leku, a wyniki są odmienne, tak jak Ci pisałam już wcześniej,progesteron wyrzucany jest pulsacyjnie. Raz więcej, raz mniej. Myśl pozytywnie🙂✊
Dziś słońce wyszło to i będę myśleć pozytywnie 😊
Właśnie o to się martwiłam ze było 20 a nagle 11. Odebrałam to jako ze zarodek się nie zagnieżdża . Ale rzeczywiście jeśli pulsacyjne się wydziela to tak może być hmm
 
Ja już krew oddałam i miałam USG. Niestety lekarz który robił USG milczący, nic nie wiem. Muszę zaczekać cierpliwie na wizytę żeby dowiedzieć się kiedy owulacja, kiedy transfer.
U mnie dokładnie to samo ☹️ o której wizyta?

Ja dodatkowo zafundowałam pielęgniarkom niezły kabaret. 5 wkłuć... krew mi leci poza probówkę... ja tu im mdleje bo stres mnie pokonał. Dopiero siódme wkłucie dało efekt.
 
😂😂😂 ja myślę, że te dziewczyny, którym udaje się w pierwszym cyklu nie chciałyby przyjmować naszych trudności :D
Daj spokój. Jestem po tej drugiej stronie i dla mnie to horror. Powiem całkowicie szczerze, jeśli się tego nie przeżyje to się naprawdę mało wie.

Też wiem że cb i poronienie nie da się porównać. To są zupełnie inne przeżycia.

Mimo wszystko jestem w calkiej dobrej sytuacji, więc nie będę narzekać. Walczę 💪
 
reklama
O 12.30,a Ty?
U mnie oddanie krwi to popisowo :D żyły jak marzenie, można się na mnie uczyć
Ja 13:00

Właśnie u mnie też jest raczej ok. Byłam później w innym punkcie (tak, tak) bo robiłam infekcyjne. Myślałam, że padnę i tam, babka patrzy. Wbija się, leci krew jak marzenie... Nie wiem co mi tam zrobili, ale na pewno się zestresowały, a ja z nimi
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry