Hej dziewczyny.
Wiem, ze zniknelam zaraz po przywitaniu sie ale nerwowo nie dawalam rady cały czas czytać o waszych powodzeniach, niepowodzeniach i stratach. Z wielka siła odciełam sie od netu i starałam sie nie myśleć o temacie.
Chcialam wam tylko powiedzieć ze podczas transferu ( w sumie moment przed ) na tv połączonym z usg pokazali nam naszego embrionka 8 komórkowego. Tak z bliska ze dokładnie wszystko było widać. Wiadomo widziałam juz 8 komórkowego embrionka w necie itd, ale ten był nasz. To nasze dzieciatko. Cudowne to było.
Wczoraj był 8 dpt i popołudniu stwierdziła ze zrobię test bo juz nie daje rady. Miałam jeden test w domu. Poszłam do łazienki wysikalam sie i wyszłam. Po minucie przypomnialam sobie ze miałam test zrobić.
Odczekal 15 min i poszłam zrobić. Wyszła druga krecha. Nie jakaś super mocna , ale widoczna. Stałam i sie na nie gapilam. Bo w klinice każą zrobić test 17 dni po. Powiedziałam tylko siostrze i dziś wam. Wciąż sie boje ze i tak za kilka dni dostanę @ i wszystko sie skończy.
Mezowi powiem w sobotę bo ma urodziny.
Jeszcze jedno. Dziewczyny po teanswerach. U mnie sie nawet nie leżało żadne 15 min po tylko wstać od razu i żyć normalnie. I nie stresujcie sie ze cos pidnioslyscie. Ja regularnie podnosze, noszę, bawie sie z Igorkiem a to 12 kg żywej wagi. I tak codziennie.
Dzis tylko o sobie ale obiecuje wbic sie na dobre i zostać z wami.
Roxi- gratuluje mamusiu. Wszystko będzie dobrze. Pamietam twoja poprzednia historie. Teraz juz sie udaje :-)