reklama

Kto po in vitro?

reklama
A dlaczego chcesz oddawać jeśli Wam się nie uda ? A poza tym nie myśl że się nie uda, medycyna teraz takie cuda potrafi że trzeba być dobrej myśli. W końcu po to próbujemy żeby się udało 🙂
No właśnie nie chciałabym oddawać... U nas się strasznie długo czeka od transferu do transferu, więc możliwe, że nie zdążę swoich wykorzystać przed 43 r.ż. Oczywiście optymistycznie zakładając, że w ogóle będę mieć jakieś nadprogramowe zarodki. Generalnie można je oddać do adopcji, na cele naukowe albo są niszczone, gdy kobieta kończy 50 lat.
 
Trzymam kciuki za betę 😀
Mój okres powinien nadejść jutro i dzisiaj czuje się tak jak zawsze dzień przed więc u nas się nie udało...

Zrobię betę ale tylko dla potwierdzenia
To zrób betę :) Leć ją zrobić i dawaj znać 🙂 Czasem odczucia jak na okres są tymi właściwymi 😊 Ja plamiłam w przypadku udanego transferu więc nie warto od razu zakładać najgorszego. Myśl pozytywnie i zrób wyniki, nie zadręczaj się złymi myślami, bo to tylko szkodzi 🙂 Z moimi plamieniami zawsze uspakajała mnie właśnie dr Banach 😊
 
No właśnie nie chciałabym oddawać... U nas się strasznie długo czeka od transferu do transferu, więc możliwe, że nie zdążę swoich wykorzystać przed 43 r.ż. Oczywiście optymistycznie zakładając, że w ogóle będę mieć jakieś nadprogramowe zarodki. Generalnie można je oddać do adopcji, na cele naukowe albo są niszczone, gdy kobieta kończy 50 lat.
A skąd ta granica 43 lata?
 
No właśnie nie chciałabym oddawać... U nas się strasznie długo czeka od transferu do transferu, więc możliwe, że nie zdążę swoich wykorzystać przed 43 r.ż. Oczywiście optymistycznie zakładając, że w ogóle będę mieć jakieś nadprogramowe zarodki. Generalnie można je oddać do adopcji, na cele naukowe albo są niszczone, gdy kobieta kończy 50 lat.
A czemu długo się czeka? Z czego to wynika?
 
A w jakich ostępach robili Ci punkcje? między każdą trzeba było odczekać jakiś określony czas?
1 punkcje mialam w kwietniu, potem okres i od kolejnego cyklu zaczynałam od tabletek anty bo długim protokołem szlam , po drugiej punkcji w czerwcu mialam dluzsza przerwę szczególnie po to żeby odpocząć psychicznie i się zastanowić co dalej, czy zaczynać 3 procedurę czy skorzystać z KD. Ale finalnie trzecia punkcje mialam jakos pod koniec października albo początek listopada juz nie pamietam i szczesliwy transfer mrozaczka dzień przed wigilia:)
 
reklama
A czemu długo się czeka? Z czego to wynika?
Jest bardzo dużo pacjentów, przez to duże kolejki, a przy tym sporo administracyjnych procedur... - taka jest cena refundacji. Nie we wszystkich miastach jest tak samo, ale wszyscy są kierowani do swojego, najbliższego szpitala. Po złożeniu dokumentów 2 miesiące oczekiwania na spotkanie z embriologiem, potem 6 kolejnych do spotkania z położną, która wyjaśnia stymulację, a po 2 miesiącach jest punkcja. Jeśli transfer się nie powiedzie, kolejna próba po następnych 6 miesiącach. W sumie i tak mieliśmy szczęście, bo mamy wizytę po 4., w lipcu zamiast września. Ale w czasie wakacji centrum zamyka się na 2 tygodnie, więc jeśli wypadnie to w nieodpowiednim momencie, to stracę i tak ten czas...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry