reklama

Kto po in vitro?

Oletka nie trać wiary - jeśli czytałaś forum to na pewno pamiętasz Pingwinka - dla niej również lekarz już mówił,że nic z tego nie będzie - i nie miał racji! nie można każdej z nas przypisać do szablonu - ja wierzę,że bedzie dobrze :tak:

Ikasia gratuluje :-)
 
reklama
avocado u mnie cała majówka była zimna i deszczowa. Najzabawniejsze jest to , że to mój pierwszy urlop jaki w życiu miałam. Dzięki bogu już się kończy. Ja już świruję na tym wolnym i mam dość siedzenie/leżenia. Jutro do pracy, a od poniedziałku wracam na normalne obroty.

Dzisiaj zebrało mi się na wspomnienia. Gdybym nie straciła tamtej ciąży, to dzisiaj zaczynałabym 15 tydzień. Jakoś do dzisiaj mi ciężko się z tym wszystkim pogodzić, a teraz też nie mam zbyt dobrych myśli po tym transferze.
 
Witajcie Robaczki moje kochane

U mnie za oknem iście nie majówkowo.
I nie wiem, czy zaraz nie lunie. A miało być tak pięknie.
Tymczasem, na poprawę humoru - tęcza,
która można mieć w każdej chwili i na zawołanie
:-)
Mimo wszystko MIŁEGO DNIA

stylowi_pl_plakaty-i-obrazy_3438290.jpg
 
Sylwia i wszystkie inne niedowiarki!!!!


​Jeśli nie potraficie uwierzyć i odgnić czarnych myśli,
to proponuję wydrukować sobie poniższy obrazek.
Powieście go w przynajmniej w kilku miejscach w domu,
tak, żeby się utrwalił.
Mam nadzieję,
że wtedy nie będziecie już miały więcej wątpliwości.

654f376b7e.png
 
Sylwia odgon zle mysli....ja wczoraj po transferze tez mialam zle mysli, ze pewnie znowu sie nie uda...ale tak nie mozna...I od dzisiaj tylko pozytywne nastawienie...tlumacze sobie ze muszę wierzyc w mojego maluszka ...I byc radosną, zeby on wyczul ze u mamusi jest wesoło:):)
 
reklama
Cześć dziewczyny :-)

tak sobie czytam,że pojawiły się u Was czarne myśli po transferze... bo jest strach,że się znowu nie uda ... i tak poprzypominałam sobie moje ostatnie odczucia, kiedy do mojego brzuszka trafiły moje bąble, i być może to dziwne, bo przeciesz i mnie spotkały porażki, łzy, ból, a wtedy czułam się szczęśliwa, ale to myślę zasługa mojego męża, on robił tak dużo, abym się dobrze czuła, choć czasem mnie złościł, jak nie było go przy mnie gdy już można było mnie zabrać po punkcji, a on zniknął, bo się gdzieś zaczytał z gazetą i się okazało,że godzinę liczył od swojego wyjścia ode mnie, a nie od po zabiegu i przyszedł później... w drodze do Gdańska był korek, remont drogi i mąż zgasił samochód, a gdy wreszcie można było jechać to się okazało,że nic nie działa! nie ma prądu, nie możemy nawet włączyć awaryjnych, strach wysiąść bo nas rozjadą, ja chyba zbladłam, a on ze spokojem, że zaraz zoboczymy co się stało... i naprawił ( jakimś cudem spadły kable z akumulatora, nawet nie chce myśleć jakby to się stało jak pędzimy ponad 140...) ... i zdążyliśmy. Po transferze dostałam od niego cudna branzoletkę z serduszkiem, a potem zjedliśmy smaczny obiad, na zakończenie dnia podpisaliśmy umowę kupna działki, a później trzeba było się rozstać i zostałam sama z bąblami ... wtedy napisałam:

...patrzę na te zdjęcia i wierzę, że są ze mną i będą już na zawsze , mój mąż nadał im wczoraj imiona tak więc jakże mogłoby być inaczej?....

Nigdy nie przestałam w nie wątpić i wierzyłam,że zostaną - Sylwia nie daj się czarnym myślom, Ikasia Ty też uwierz w swojego maluszka - nasza siła może zdziałać tak wiele! Avocado rozumiem,że Ci smutno, ale pomyśl inaczej - że masz swojego męża na miejscu, codziennie może Cię przytulić, a nie wszystkim dane jest to szczęście.

no to się rozpisałam :-) pozdrawiam Was i za wszystkie trzymam kciuki &&&&& i wierzę,że każda ze staraczek zostanie nagrodzona swoim wyczekanym szczęściem :tak: ale nie zapominajcie pomagać szczęściu i nie utrudniajcie mu realizacji, bo na pewno mu ciężko się przebić przez te czarne chmury
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry