Używasz bardzo starej przeglądarki. Nasza strona (oraz inne!) może nie działać w niej dobrze. Naprawdę czas na zmianę na przeglądarkę, która będzie bezpieczna i szybka, na przykład darmowego Firefox, albo darmową Operę. Obie są bardzo szybkie, bezpieczne i wygodne.
masz racje...ja to bym mogła nerkę , albo co tam potrzeba oddać, gdyby mi tylko ktoś dał pewność, że to pomoże..
A moje psy coś nabroiły...siedzą w klatce i tylko lukają przepraszająco, ale chodziłam po domu i nic nie widzę
Asia uśmiałam się z tych psów. Przypomniało mi się jakim wzrokiem mój psina patrzył jak coś zbroił:-) Teraz mam kota i u niego nigdy takiego wzroku skruszonego nie uświadczysz:-)
Ikasia, przepiękne zdjęcie Buziaczek oby beta rosła Darii zaciskam &&&&&&&&&&&&&&&&&&&&& z całych sił
Maja, myślę, że trzeba ochłonąć i poczekać na wizytę u genetyka. Ja już tak nie jeden raz diagnozowałam się za pomocą wujka google'a i o mało na zawał nie padłam Lilia ja to mam prawie od roku jakieś wymyślanie moich ciężkich chorób. Im więcej wyników odbiegających od normy tym więcej moich lęków. Czasem to dochodzi aż do jakiś wybuchów paniki i wtedy to już myślę, że umieram. Dzisiaj w nocy miałam atak np
:-( sham ja Ci już dawno mówiłam, że bez sensu walisz jedną procedurę za drugą a wogóle się nie przebadasz. TSH masz za wysokie a tarczyca ma olbrzymi wpływ przy zajściu w ciążę. Zabierz się porządnie za siebie bo może trzeba np obniżyć TSH i bez problemu zajdziesz i to w naturalną ciążę. No rozmarzyłam się teraz:-)
A jeszcze a'propos ciężarnych to 4 dziewczyny z którymi zaczynałam starania już urodziły 2 dziecko albo są w drugich ciążach. Strasznie to smutne, że ja nawet na pierwsze nie mogę się doczekać:-(
hormony mają duży wpływ to prawda, ale również cukier we krwi....moja pani diabetolog ośmieliła się nawet powiedzieć ,że całkiem możliwe jest ,iż po trzech miesiącach brania metformaxu w moim przypadku zajdę w ciążę naturalnie....bo miała ponoć już nie jeden taki przypadek...tyle ,że u mnie raczej tabletki jakie by nie były nie udrożnią jajowodów
Witajcie dziewczyny. Udzielałam się na tym forum kilka lat temu. Czasami jeszcze podczytuje i trzymam kciuki za Was wszystkie. Myślę że takich osób jak ja jest troszkę i nawet nie wiecie jakie macie anonimowe wsparcie ale ja nie o tym. W zasadzie to do napisania zainspirowała mnie Sylwia twoja historia a przede wszystkim decyzja. Przepraszam że chociaż Cię nie znam pozwalałm sobie coś Ci doradzić ale odkąd przeczytałam ze chcerz zrzec sie zarodków na rzecz siostry nie mogę przestać o tym myśleć. Wiesz na takie decyzje jest jeszcze czas, zawsze mozesz to zrobić. Daj sobie jeszcze czas na ochłonięcie, opadniecie emocji i żalu. Nie doczytałam co zmaierzasz zrobić jeśli siostrze uda się donosic ciąże z tych zarodków czy wtedy ona bedzie opiekunem czy Wy, ale jeśli Ona to zastanów się czy będziesz mogła żyć i patrzyć jak siostra wychowuje Twoje dziecko, bo ja bym oszalała. Jesli chodzi o Twoje słabe endometrum to może akupunktura by pomogła. Mam koleżankę z innego forum która zawsze miała endometrium w rejonie 7 w końcu 6 transfer z mrozaków okazał się szczesliwy, jest teraz w ciąży, pomogła chyba akupunktura. W USA jest już nowy lek który ładnie pobudza wzrost endometrium , pewnie jeszcze trochę i będzie u nas, może warto poczekać i nie podejmowac pochopnych decyzji. Wiesz ja też swoje przeszłam po 7 latach starań, dwóch poronieniach, 2 procedórach i 3 transferach w wieku 37 lat doczekałam się mojego małego szczęścia, dziś ma 4 miesiące i śpi słodko w łóżeczku. A usłyszeliśmy już diagnoze ze nię bedziemy mieć biologicznego dziecka z uwagi na mój wiek ale przede wszystkim wynik chromatyny plemnikowej mojego męża : 83 % uszkodzonej a po leczeniu 53 % uszkodzonej gdzie wynik powyzej 14 % uważany jest za brak możliwości poczęcia. Jedyną propozycją dla nas był dawca, ale ja nie mogłam się oswoić z tą myślą choć mój mąż nie miał z tym żadnego problemu i nalegał zebyśmy skorzystali. Nie wiem co by było gdyby się nie udało, wiem dopisało nam szczęście ale wiem też ze na tamten czas nie byłam gotowa na dawce i gdybym się wówczas zgodziła nie miałam bym w zyciu spokoju ze nie powalczyłam o nasze dzieciątko. Konkluzja jest taka ze jeśli w 100 % dojrzałaś do decyzji o zrzeczeniu zarodków to jasne zrób to i ja to szanuje, ale jesli masz choć 1 % wątpliwosci to poczekaj z tą decyzją, zawsze zdążysz to zrobić. Kończe, trzymajcie się dziewczyny a ja w zaciusz też mocno zaciskam za was kciuki i życzę Każdej z Was tego cudownego, malutkiego szczęścia