reklama

Kto po in vitro?

Lila ja rok temu wycinałam brodawke łojotokową, ale prywatnie i laserowo bo nie mogłam dostac skierowania na nfz:no: miałam dość spora na karku, jak chodziła w włosach spięych to się nią stresowała bo była dośc duża. Nie mogłam opalac jej przez miesiac, a że zrobiła to w sierpniu to chodziłam z plasterkiem. Ale lato jak to lato polskie się nie popisało wiec tylko parę dni się chroniłam.
 
reklama
Gizas - powiem Ci, że jestem zdziwiona, że nie dostałaś skierowania, ja bez problemu dostałam. U nas nawet lekarz rodzinny może wypisać na to skierowanie.
To Twój kotek??

joasia - ja wycinam ze względów estetycznych i zdrowotnych. Wycinam przed in vitro, ponieważ mam do crio trochę czasu, a nie chcę go marnować.
 
Gizas - no to powiem Ci, że jest prześliczna :tak: Ja chciałam sobie kupić chihuahua, ale cały czas się wstrzymuję, bo ona byłaby w domku sama od poniedziałku do piątku przez 9 godz. Może kupię sobie jak zajdę w ciąże :-D
 
Giza, ja też mam kota:) oprócz tego w głowie, hehe to jeszcze brytyjskiego niebieskiego. A co do leczenia to nasze rozdanie było dość pechowe. Mam nadzieję, że choć Zabazu i Nice się uda. Nie idę na razie do dr M - na środę jestem umówiona do dr Cz - kazała mi przyjść jak wyjdę ze szpitala więc idę do niej... Chciałabym przełożyć wizytę na sobotę ale jeszcze nie wiadomo czy będzie Pani dr przyjmowała. Co do Twoich wizyt to moim zdaniem powinnaś powiedzieć o ivf - ja tak przemilczałam gdzieniegdzie a potem miałam problem z zapamiętaniem co komu powiedziałam... a dwa konsultacje z innym lekarzem są ok byle tylko prowadzący był inny. Nie popełnij mojego błedu: w jednym czasie miałam wizyty u zwykłego gina, tego od niepłodności i immunologa i żaden nie wiedział o sobie i każdy miał inną teorię i pomysł na moje leczenie a ja miałam miszmasz w głowie i olbrzymi problem... a Ty myślisz o zmianie kliniki?
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry