reklama

Kto po in vitro?

dobrze cie rozumiem tez zeszłej zimy stracilam yorka:(
teraz mam 2 sznaucery jedna kocha dzieci a druga strasznie sie ich boi ale mam nadz ze jak bedziemy mieli maluszka to sie przyzwyczai i z strachu nic zlego nie zrobi jak byla u nas emka chrzesniaczka na wakacjach to po 2 dniach juz do niej przychodzila ta biala na zdj 6998_495020587237711_1736188723_n.jpg
 

Załączniki

  • 6998_495020587237711_1736188723_n.jpg
    6998_495020587237711_1736188723_n.jpg
    20,8 KB · Wyświetleń: 52
reklama
lolitka bardzo Ci współczuję, a pracowaliscie z psem z prywatnym trenerem? Ja straciłam sunię kundelkę 7 lat temu, mieszkalam już poza krajem i do teraz pamiętam jak leżała chora, a ja musiałam wyjechać :(. Później miałam szczurasy, ale bardzo krótko żyją i strasznie przeżywałam ich śmierć. Teraz mam potwora 43kg, jest bardzo łagodny, ale z racji swojej masy zachowuje się jak czołg i się zastanawiam, jak nam będzie z dzieciakiem :rofl2:
 
nie, nie pracowalismy. niestety piesek od malego byl taki jakis zaborczy i kazdego innego traktowal jak zagrozenie (jakby ktos mial mnie jemu odebrac). poki byli dorosli w domu to jakos bylo ok - on straszyl wszystkich, ale nikomu nic nie zrobil. ale z malym sie zaczelam bac niestety....

moj piesek to byl shiba inu. taki lisek....
 
sYLWIA OGOMNE GRATULACJE! Czyli mialas crio z tych ostatnich zarodkow ktore mialas oddac siostrze tak?? a powiedz mi moglabys zdac relacje jak wygladala u sisstry ta histeroskopia? czy byla inubowana czy jak?

a robilas jakis scratching czy embryo glue? a Ty wogole mialas kiedys histero??
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Hej dziewczyny.
Lolitka, smutne to co piszesz o piesku, ale wiadomo, że dobro dziecka jest najważniejsze. Będzie mu dobrze skoro trafił do dobrych ludzi.

A ja siedzę w Invikcie w oczekiwaniu na wizytę przedkwalifikacyjną (mam się na niej dowiedzieć czy mam się w ogóle umawiać na kwalifikację). Poszłam do Invikty bo w Invimedzie zaliczyliśmy dwie porażki. Ale od razu mnie szlag trafił, bo tu się nic od lat nie zmieniło. Ja przyszłam punktualnie na wizytę, ale posiedzę tu cholera wie ile, bo w chwili mojego przyjścia było godzinne opóźnienie. Pewnie się jeszcze zwiększy, bo jak przyszłam o 18 to ktoś był w gabinecie, a wyszedł w tej chwili. Masakra. Dlatego 7 lat temu zrezygnowałam z prowadzenia u nich ciąży. Tyle lat minęło a standardy wciąż na tym samym poziomie. Mam tylko nadzieję, że to przesiadywanie pod gabinetami będzie miało pozytywny skutek...
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry