Dziewczyny, tak śledzę Wasz wątek, bo invitro zawsze mnie interesowało, niestety eMek mój nie wyraża na to zgody, więc ta metoda mnie ominie. Ale piszę z innego powodu, bo tak widzę, że podchodzicie to zabiegów, które mam nadzieję, że będą jak najczęściej udane, ale wiele z Was jest tak ogólnie mało przebadanych. Tzn. na niektóre rzeczy bardzo, a na niektóre znacznie mniej. I tak pomyślałam, bo jestem z Łodzi i chodzę do specjalisty od niepłodności prof. Malinowskiego i widzę w poczekalni, jak wiele kobitek do niego odsyłają inni lekarze, jak już nie wiedzą, jak im pomagać. Mnie też pomógł z pierwszą ciążą, bo mnie dokładnie przebadał, mam nadzieję, że z drugą też się uda. Ostatnio siedziałam z dziewczyną, która miała kilkanaście poronień, a teraz wszystko wskazuje na to, że donosi tę najnowszą. Nie chcę mu robić reklamy, ale może to specjalista dla niektórych z Was. Mnie też go kiedyś polecono na forum, jako osobę od przypadków "beznadziejnych".