Olusia u mnie na Polnej uprzedzali,że jak ktoś chce zamrozić nadliczbowe komórki, to musi o tym gadać z lekarzem, w przeciwnym wypadku są niszczone. Komórki to nie zarodki, więc w tym względzie nie ma problemu natury etycznej.
Jeśli dobrze pamiętam, to wszystkie komórki mogą zapłodnić po 35 r.ż. i po 2 nieudanych próbach ivf (nie jestem pewna, więc trzeba by to potwierdzić w treści programu).
Zamrożenie komórek jest drogie i średnio opłacalne, ponieważ nie ma jeszcze na świecie dobrej metody mrożenia i rozmrażania, dużo komórek ginie w tym procesie i często nic nie udaje się zapłodnić. Gdzieś czytałam, że na całym świecie jest tylko ok. 200 dzieci urodzonych z zapłodnienia w taki sposób. Poza tym, zapłodnić takie mrożone komórki i potem transferować musiałabyś odpłatnie, bo rząd tego nie finansuje, a żeby to zrobić musiałabyś się wypisać z programu (bo będąc zapisaną nie możesz podchodzić do ivf nigdzie indziej).
Ja też się zastanawiałam czy mrozić jeśli będą nadliczbowe, ale doszłam do wniosku, że większe szanse da kolejna stymulacja... No ale miałam tylko 4 komórki, więc i tak nie było tematu...