Komóreczka - Po prostu jestem już na forum dość długo i naprawdę różne cuda tu się zdarzały. Dużo dziewczyn miało i ma pco i albo walczą dalej albo już są w ciąży. Osobiście mam 2 koleżanki z pco które naturalnie zaszły w ciążę także to nie jest jakaś przeszkoda nie do przeskoczenia. Jak widzisz w sygnaturce mam już 8 nieudanych transferów za sobą i trochę już wiem na temat in vitro. U nas ogólnie to przypisano nam w klinice "niepłodność idiopatyczną" czyli niewiadomego pochodzenia. Ja mam obniżoną rezerwę jajnikową (amh) i źle się stymuluję w związku z tym. Jak miałam 3 komórki to była rewelacja. Mąż ma słabsze nasienie ale też tragedii nie ma. Po kilku próbach wybrałam się do immunologa bo ginekologicznie nic więcej nie dało rady zrobić. Okazało się że mieliśmy z M wirusy w organizmie które mogły mieć wpływ na bark implantacji zarodka. Teraz stymuluję się znowu i zobaczymy czy coś to leczenie immunologiczne zdziałało. Postaraj się podchodzić bardziej na luzie bo stres to największy wróg. Nie doszukuj się czegoś złego. Jest to dopiero Twoja 1 próba więc głowa do góry. HCG o którym piszesz to badanie po transferze - beta hcg czyli jeżeli jest dodatnia i przyrasta prawidłowo to oznacza że jesteś w ciąży.
A co jest najlepsze przed transferem to trudno powiedzieć. Różne są praktyki. Ja po prostu łykam od kilku miesięcy wit. dla kobiet starających się , koenzym Q10 , magnez , dhea eljot , selen. Po transferze musisz oszczędzać się jakieś 2-3 dni a potem w miarę normalnie żyć , bez dźwigania , nadmiernego wysiłku itp. Niektóre dziewczyny cały czas po transferze bardziej polegują inne normalnie pracują , tu też nie ma reguły. W zasadzie trzeba uważać na siebie. Dużo by pisać na ten temat a w sumie jak ma się udać to się uda niezależnie co robimy;-)