Czesc
Dziewczyny....
JEstem załamana...............
Wczoraj był moj dzien punkcji.....zjawilismy sie z mezem na 7.30 w szpitalu tak jak bylo ustalone....od 8 zaczeli nas do zabiegu przygotowywa...o 10 przyszedl po mnie ginekolog z pania anestezjolog i mnie zabrali...a po mojego meza przyszla pielegniarka by oddal sperme...zabieg trwal pol godz nie obudzilam sie dzieki Bogu

....po zabiegu jescze na pol spiaca...zobaczylam zaplakanego meza! Placzac przepraszal , nie dokonca rozumialam o co chodzi...otoz nie mogl przez masturbacje oddac nasienia!!! Wszystko na nic!!!!!!!!!!!!!!!! Moje cale cierpienie na nic. Nie moglam przestac plakac....
Wtedy przeszedl embriolog i powiedzial ze z tych 17 pecherzykow udalo sie pobrac 13 jajeczek....a 10 nadawalo sie do zamrozenia....wiec je zamrozili....same jajeczka nie zarodki....i poniewaz musza byc zamrozone jakis czas zaczym je bedzie mozna rozmrozic....to mam zadzwonic z pierwszym normalnym krwawieniem ktore szacuja dopiero na pazdziernika!!!!!!!!!!!!!!!!!

w ciagu 2tyg powinnam dostac takie malutkie krwawienie....wiec z tym drugim kiedy to organizm oczysci sie z tych wszystkich lekow itp itd......
Moje pytanie dla was wszystkich - czy zamrozenie samych jajeczek jest bardziej ryzykowne niz zarodkow???????
Niby lekarz twierdzi ze niektore kobiety tak robia za wzgledow religijnych i dopiero robia zarodeczki po rozmrozeniu....ale wiecie moze chcieli mnie uspokoic....
NA moje pytanie wiec kiedy po raz pierwszy bede mogla miec nadzieje ze jestem w ciazy odpowiedzieli listopad....listopad!!!! masakra.........zyc mi sie nie chce!!!!!!!!!!!!!!!!!
Co do punkcji to po zabiegu troche cierpie...nie moglam chodzic sama do dzis bo bol w podbrzuszu byl taki jakby mi szwy pekaly....zrobienie pierwszego siku a o tym drugim to juz nie wspomne

....ale mysle ze ja tak ciezko sie zbieram bo w sumie dosc duzo razy mnie nakuwali.....
3mam za was mocno kciuki i bede was na bierzaco sledzic....prosze nie zapomnijcie o mnie

Pocieszam sie mysla ze moze jak organizm mi sie "odtruje" to moze Bog da ze uda nam sie za pierwszym razem....
Maz zalaamany i widze ze strasznie cierpi....probuje go pocieszac chodz sama nie wiem z kad mam siłe....bo gdzies tam gleboko jestem na niego wsciekla..........