Migotka - niech maluszki zostaną z Tobą na najbliższe 9 miesięcy

nacięcie otoczki sprzyja zagnieżdżeniu, dobrze kojarzę?
Quinnie - w czwartek na pewno pójdzie dobrze, musi pójść...
Dorotka - co tam u Ciebie?
GizaS - przygotuj się na to, że na wynik homocysteiny czeka się dłużej, chyba nawet do 14 dni...
Wtrącę się do dyskusji o Invikcie i innych - na pewno każdy ma swoje zdanie i musi sam spróbować, co dla niego dobre, a co nie, ale ja mam ogólnie dobre wrażenia... szału nie ma, czasem trudno się dodzwonić, czasem są opóźnienia (chociaż takie poważniejsze zdarzyło mi się tylko jedno, reszta wizyt zawsze była raczej punktualnie), położne miłe, ja zawsze dostaję odpowiedź na każde pytanie, często udaje mi się też "wcisnąć" na wizytę mimo pełnego grafiku lekarza....
A wcześniej byłam w Invimedzie, gdzie wrażenie pierwsze pozytywne - wywołują cię po imieniu, że tak niby tam rodzinnie, na tłusty czwartek talerze pełne pączków leżą.... i tu się plusy kończą. "Leczyłam się" tam ok. 1,5 roku, miałam niezliczoną ilość wizyt i 4 x IUI a mimo to mój lekarz nie wykrył ani PCOS, ani problemów z tarczycą, ani hashimoto... Na każde moje pytanie, czy mogę zrobić jakieś dodatkowe badania, czy dieta może mieć wpływ na nieudane starania, czy mąż może pobrac jakieś witaminki itd. lekarz zbywał mnie pobłazliwym uśmieszkiem... 4 IUI były robione na cyklach naturalnych i mimo moich próśb nigdy nie dostałam nawet duphastonu albo luteiny na drugą część cyklu.... A do tego zawsze sugestie, że czas najwyższy pomyśleć o in vitro (a nie było jeszcze wtedy rządówki), co w obliczu tego, że nie zrobili nic, aby wykryć przyczynę, zakrawa trochę na "fabrykę dzieci". Najgorsze były moje starania o otrzymanie kompletu dokumentów medycznych niezbędnych mi do starań o rządówkę - musiałam jeździć tam kilka razy, składać wnioski a chociaż wizyt tam miałam kikladziesiąt, to dostałam wydruki z całych czterech...
No i w Invikcie do znieczulenia robią ci badania, wywiad i spotkanie z anestezjologiem. W invimedzie miałam takie samo znieczulenie do drożności jajowodów, i nikt mnie nawet nie zapytał, czy jestem na coś uczulona..... to dla mnie jest trochę wyznacznikiem...
No a na dodatek, in vitro chyba się udało, protokół stymulacji był dobrany dobrze, transfer został wykonany dobrze.... to jest dla mnie najważniejsze...