reklama

Kto po in vitro?

Mam dziś wenę twórczą, więc tworzę w kuchni :D

Obiad akurat pospolity, bo kotlety schabowe, brokuły (ziemniaki mi zbrzydły jakiś czas temu) i surówka jakaś.

Na deser zrobię ciasto dyniowe. Dynia bardzo zdrowa, ponoć też znakomita na płodność ;). Zachowuje swoje właściwości nawet po obróbce termicznej.
A do obiadu jeszcze gotuję kompot z derenia - pychota!
 
reklama
Dziewczyny moje Wy kochane... a ja do was na konsultację... niby mam teraz początek siódmego tygodnia... dość często boli mnie brzuch, nie jest to już takie ćmienie jak przed okresem, tylko bardziej kłucie... nie jest to jakieś wyjątkowo mocne, nie przeszkadza mi bardzo, ale wiadomo, że się tym martwię... a do wizyty w środę daleko... co o tym myślicie? ciężaróweczki - też tak miałyście?
 
Hess, to wpadamy dziś na obiad z małżem:-D
Te najbardziej pospolite obiady są najsmaczniejsze:-)
Ja uwielbiam mięso mielone i co za tym idzie, canneloni z tym mięsem, lazanie, spagetti, pulpeciki i oczywiście do tych zapiekanek dużo sera żółtego i beszamelu, mniami!!!:-)
Robiłam ciasto dyniowe, małżowi nie smakowało, mi bardzo, było wilgotne i jak dla mnie jest podobne w smaku do marchewkowego, które uwielbiam:-)
 
calineczkaa - to zapraszam !! :-)

Też lubię mięso mielone, w zasadzie w każdej postaci. Ale chyba najbardziej kotlety mielone ;-)

Ciasto dyniowe będę robić pierwszy raz, ale właśnie tak też podejrzewałam, że będzie podobne do marchewkowego, które często robię i wszyscy je lubią :-) Kiedyś robiłam tartę z dynią i szafranem, ale dynię trzeba było moczyć w mleku, odcedzać itd., za dużo roboty, hehe. Jednak efekt końcowy był bardzo smaczny.

Z dyni to najczęściej robię zupę dyniową, fajna jest na zimę, taka rozgrzewająca. Zawsze jak jest pora na dynie, to sobie kupuję, kroję w kostkę i robię paczuszki po 0,5kg i do zamrażalnika. A potem przez zimę delektuję się zupami i może teraz też i ciastem :-)
 
Hess, dyniowa to też moja ulubiona zupa, krem z dyni, oczywiście z kleksem śmietany:-)
Ja wcześniej jakoś częściej gotowałam zupy, teraz wcale. I tak prócz zupy muszę zrobić drugie danie, bo mąż lubi zjeść duży obiad, a ja tylko drugie danie jem, bo jak zupę zjem, to mi drugie już nie wchodzi:-)I tym sposobem zupa stała w lodówce po 5 dni, bo ja nie jadłam, więc stwierdziliśmy, że jemy tylko drugie danie.
Dobry pomysł z tym mrożeniem, spapuguję!:-)
 
liskka, tak delikatnie cienkim ołówkiem rysuję plan, wiem pisałam że nie będę, ale inaczej nie umiem, w tej chwili tylko on mnie trzyma w miarę w pionie.

Olusia, nie czekaj jedź na IP, na pewno z maluchami będzie wszystko dobrze, pewnie znowu krwiaczek o sobie daje znać, trzymam kciuki mocno zaciśnięte. Daj znać po powrocie do domu.
 
reklama
calineczkaa - ja bardzo lubię zupy, mąż też, ale też w sumie rzadko robię, bo tak ja Ty, jak zjem jedno to drugie już się nie mieści. Mężowi się mieści, ale jakoś nie narzeka, że zup nie ma codziennie, tylko co jakiś czas.

A papuguj, papuguj ;) Ja w ogóle dużo mrożę, jak jest sezon na warzywa, owoce. Mrożę wiśnie, truskawki, brzoskwinie, śliwki....i mam potem na kompoty, a truskawki dodatkowo na mus do naleśników (ale truskawki to akurat tylko dla męża, bo ja mam uczulenie :() Szparagi zblanszowane mrożę, to potem też na zupę krem mam :-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry