A mi się wydaje, że jak dziewczyny zachodzą w ciążę to chwalą lekarza a jak nie zachodzą to albo wypowiadają się negatywnie albo wcale. Wiadoma sprawa, że kliniki to niezły interes, szczególnie w dzisiejszych czasach kiedy non stop przybywa niepłodnych par. Moim zdaniem in vitro to jednak wielka loteria, jednym się udaje drugim nie. A każdemu lekarzowi zależy na wynikach i sukcesie. Jasne, że zdarzają się wyjątki od reguły ale też między nami istnieją różnice przez co jednym udaje się po 1 procedurze a innym po 10 albo wcale.
Co do czasu między stymulacjami, to z tego co się orientuję to te 3 miesiące to standard, nie słyszałam żeby jakiś lekarz decydował się na stymulację w następnym cyklu.