reklama

Kto po in vitro?

Zrobiłam rano sikacza - negatywny.
Zalewa mnie - dosłownie.
Myślę, że spokojnie mogę uznać to za 1dc.
Na wyniki bety czekam. Jak weszłam do laboratorium i zobaczyłam 4 ciężarne miałam ochotę wyjść.
Na pytanie pielęgniarki czy wynik ma być dodatni (zapytała z grzeczności) odpowiedziałam: NIE.
Stanęłam rano na wagę, w ciągu tygodnia schudłam 3 kg... chyba z nerwów i stresu.
Jedyny plus tej całej sytuacji to moja decyzja żeby transferować tylko 1 zarodek, gdybym wzięła te dwa 4 AA można powiedzieć że zostałabym z niczym. Kolejne podejście pewnie w maju. Jeszcze nie dzwoniłam do kliniki. I w sumie nie zamierzam.
Kciuki możecie puścić, szkoda ich na mnie. Lepiej kibicować komuś kto się nadaje i ma realne szanse na bycie mamą.
 
reklama
Calineczka miałam histeroskopię, hsg i inne cuda. Badania też porobiłam, prócz PCO i insulinooporności nic mi nie wykryto. Wydaje mi się że przy tym transferze nie było szans na ciążę skoro zaczęłam plamić już 5 dpt. Moje endometrium nie było przystosowane do zagnieżdżenia... szkoda zarodka... albo taki już mój urok że się nie udaje.
 
Daria ja miałam tych antralnych 16 pęcherzyków, przy pierwszym podejściu i wszytkie urosły, co prawda nie każda była dojrzała lub dobra. Zobaczymy jak zareagujesz na tą stymulkę. Ja życzę wszystkiego najlepszego:-)
 
Giza a gdzie robilas z krwi ta trojce? Bo ja sie kiedys pytalam w laboratorium i ze robia tylko 2 badania a 3 nie..hmm

Migotka trzymam kciuki dalej! ;-) musi byc dobrze

Calineczka ja staram sie nie jesc slodyczy ale troche mi to nie wychodzi.. ostatnio mam ochote na slodkie, slone, ostre ;-)

Tola ja zrobilam sikanca w 14dpt i byly dwie kreski ale druga nie taka mocna jak pierwsza..;-)
 
Przy udanym transferze blastocysty 2AA i 1BB 7dpt sikacz pokazał 2 kreski a beta wynosiła 42. Więc skoro przy blastce 4AA w 7dpt sikacz wychodzi negatywny bez złudzeń to cudów nie będzie.
A jeśli chodzi o endometrium to u mnie zawsze jest książkowe, nie miałam nigdy problemu z tym żeby było za cienkie.
Prawdę mówiąc nie mam ochoty drążyć, bo i mój lekarz pewnie skwituje ten transfer tak jak zawsze czyli: tak się zdarza.
Jak mąż zapytał mojego gina dlaczego tak ładne zarodki jak nasze się nie implantują to odpowiedział, że w Stanach zrobili jakiś eksperyment sprawdzając ile zarodków po transferze w ciągu godziny zostało w macicy i ponoć u 30% okazało się że zaraz po transferze skurcze macicy wypchnęły zarodek do pochwy... rewelacja no nie? Czasem lepiej nie wiedzieć takich rzeczy.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry