Kurcze
Calineczka - tak myślę o Tobie i cieszę się, że mogłam brać udział w tym Twoim szczęśliwym podejściu - oczywiście tfu tfu nie zapeszać ;-) Oby się wszystko dobrze skończyło! Pewnie uśmiech nie schodzi Ci z twarzy - choć pewnie i mega niepokój czujesz i pewnie tak już będzie do końca... ale to już jest wpisane w ten stan, bo pamiętam, że ja z moim synem w ciąży też ciągle niepokój odczuwałam (choć miałam sporo problemów ciążowych - może dlatego...). No nic, miało byc optymistycznie, bo jak o Tobie myślę to od razu się tak ciepło robi, Twój przykład daje nam nadzieję
Fusun, daj znać jak tam beta, bo wszystkie umieramy z ciekawości i już palce bolą od zaciskania kciuków ;-) Gorąco Ci kibicuję, bo należy Ci się ten cud teraz!
lin36, witamy na forum :-) to jest dużo wsparcia i ciepła i wiedzy :-) o czym na pewno się przekonasz. Najlepsze miejsce na rozwianie smutków.
Mi dziś standardowo niedobrze, przestaje na to zwracać powoli uwagę. Właśnie na drugie śniadanie zrobiłam sobie smoothi - jarmuż, banan, maliny i woda mineralna - omniom mniom


polecam.
A teraz pytanie - przede mną stymulacja - więc generalnie mało jeszcze hormonów dostarczylam do swojego organizmu, ale to wyciszanie jakoś mnie przybija. Czy tez tak miałyście - o 20:00 już mi się oczy zamykają, najchętniej spałabym po 12h, moje libido gdzieś się zapodziało i szukać mi się go nawet nie chce

, a mój małż już strasznie cierpi, ja zresztą też. Stałam się jęcząca - co mi się nie zdarza

i juz nawet siebie przestaję lubić... boję się, że mojemu M cierpliwości niedługo nie starczy - a to się ma dopiero zacząć!

będę masakrą

coś tak czuję

Czy miałyście podobnie, czy to ja tylko tak, a może do po prostu koniec zimy, a ja na siłę zwalam na hormony... pamiętam, że jak regularnie brałam antki to libido też mi drastycznie spadło... ale teraz to jakaś masakra

no i ciągle, a to jelita, a to brzuch boli, a to głowa, a to spać, a to zimno... jezu, koszmar mówię Wam...