szkrabek nieśmiało wyliczyłam sobie termin porodu pare dni temu, czy ewentualnie listopadówki jak reszta zafasolkowanych. Wyszło mi 23 listopada, 2 dni przed moimi imieninami i 7 dni przed urodzinami M. Na razie w ogóle o tym nie myślę, jeszcze tyle może się zdarzyć.
kasik spokojnego porodu
kiki jak dojdę do tego etapu co ty to chyba tez sobie zrobię nawet jak wskazań nie będzie, dla pewności że wszystko jest dobrze.
calina ja nie jadę do Invicty, tylko do gabinetu doktorka na 17.40
niebajka nie jesteśmy gigantakimi! jesteśmy szczuplutkie

a tak serio trzymam kciuki za bakterie, żeby to pomyłka labu była;-)
lilka, Madziulek co ja bym bez was zrobiła..:-(
Ttak sobie myślę, wiecie co jest moją największą głupotą? Prawdopodobieństwo poronienia wynosi 15% czyli mam 85% szans że się uda donosić ciąże i panikuje że się nie uda. Natomiast Ivf średnio ma 30% szans na powodzenie, a i tak wierzymy że się uda mimo że szanse są dużo mniejsze. Nie wiem czy to moja wyobraźnia ale wydaje mi się że jest strasznie dużo tych poronień. Średnio 15 kobiet na 100 straci dziecko, to czemu wydaje mi się że jest tego więcej? Czy to moja wyobraźnia czy realne zagrożenie, po mojej historii? Z drugiej strony wszystkim te bety się podwajały a moja jakoś mało przyrastała. Zrobilabym bete dzisiaj czy przyrasta...ale co to mi pomoże.