Rano byłam na pobraniu krwi na betę, wyniku jeszcze nie ma, ale test nie mylił się i już wiadomo, mimo brania luteiny i duphastonu po dotarciu do pracy dostałam @, leci ze mnie .... prawdopodobnie nie zsynchronizowaliśmy się z endo.
Jak to mówię, może i cuda typu nie wychodzący test, czy spontaniczne zajście zdarzają się na tym świecie, ale niestety, te cuda omijają mnie szerokim łukiem .....
Plan X już jest, plan Y również, planu Z jeszcze nie dopuszczam do myśli, walczę z nim....
:-(
JoM, kochana, nie mniej wyrzutów sumienia, uwierz, takie zachowanie jest jak najbardziej zrozumiałe, świąt Bożego Narodzenia nie obchodziłam, świąt Wielkanocnych również, żadnych dekoracji, szykowania, po prostu nie mam ani na to ochoty ani siły ... daj sobie dużo czasu, tyle ile potrzebujesz. Wiem również że powiedzenie o tragedii rodzinie jest ciężkie, ale Twoja mama martwi się o Ciebie, zastanawiając się co Ci jest, więc może dobrym wyjściem jest powiedzenie co się stało, duszenie tego w sobie na pewno nie jest dobrym pomysłem. Ściskam Cię mocno.