Calineczka, byc może jest to też kwestia złego protokołu, niemniej jednak wpływ insuliny na komórki jajowe jest uduwodniony i jeśli szprycujemy się suplementi, pijemy olej lniany, jemy ananasa i inne takie to uważam, że warto zadbać też o dietę - to wbrew pozorom nie jest aż takie wyrzeczenie, najtrudniej jest zacząć. A poza tym jak już napisałam - skaczaca insulina, z ktora Hess przeciez ma problemy, to ryzyko poronienia, także w moim przypadku mogło się do tego przyczynic. Czy nie lepiej mimo wszystko zrobić co w naszej mocy żeby to ryzyko wyeliminować?