reklama

Kto po in vitro?

Znalazłam znak w łazience :D haha
Ze 4 lata temu kupiłam w Polsce balsam do ciała dla ciężarnych Bielendy" Sexy mama" na rozstępy no i tak leży w szafce od 4 lat.
Meza nie ma wiec zaczelam robic porządki i co? Data ważności do lipca 2015. To znak hahahaha ze musze teraz zaciążyć :D Marcin kazał pozytywnie myślec to mysle :)

( kto by pomyślał ze człowiek bedzie znaków w szafce pod zlewem szukał - czyste szamaństwo:D)
 
reklama
Emenems - BTW ja też się zamartwiam statystykami, że pierwszy transfer się nie udaje na ogół, ale z drugiej strony my nieprzeciętne jesteśmy i żadne statystyki nie będą nam mówić co będzie, haha
 
Hess - no masz racje tak jest ze kazdy przypadek jest inny i trzebaby grubo sie namęczyć by znalezc ludzi o podobnych problemach w podobnym wieku, trybem zycia itp.
Jednak 35% szans przy pierwszym transferze jakos mnie super wielka nadzieja nie napawa :p
 
Statystyki statystykami:sorry:
Na forum jest wiele dziewczyn którym udało się za pierwszym razem, nie zawsze to oznaczało ciąże ale i tak można to zaliczyć do sukcesów. Sykatynka, Kate, Szkrabek to tak na szybko z tych ostatnich. Jest wiele dziewczyn jak ja że dopiero 3-4-5 czy nawet 6 pełna procedura przyniosła szczęście. Więcej niż pół miało ciąże biochemiczne lub poronienia na wczesnym etapie.

Ja uważam że dzięki ivf każda z nas może mieć dziecko ale pytanie czy damy radę podnieść się po porażkach, podołamy finansowo, czy będziemy cierpliwe...czy życie toczące się w kółko wokół ivf nie wplynie na nas i na nasze małżeństwo...
Może ostatnie 3,5 roku obracały sie o ivf, badania, stymulacje, transfery, załamania i tak się to ciąglo.
Ale warto było, jak tylko donoszę ciażę i wszystko będzie dobrze to wracam do walki po kolejne dziecko, M będzie miał 38 lat więc nie ma co odkładać na później

Miłego dnia dziewczyny, pozytywnego nastawienia i cierpliwośći :tak:
 
GizaS ale ty o mnie mówisz? bo ja mam za sobą 1 całą procedurę zakończoną biochemiczną no i teraz się udało, no ale fakt niech będzie pierwszy ET z drugiej procedury:-p

Hess, Emenems
In vitro to kwestia szczęścia, czasem są piękne zarodki i się nie udaje, czasem są słabe a ciąża jest. Czasem para "dream team" a ciąży brak, natomiast na jednej jedynej komórce cuda się dzieją. In vitro to nie zawody, na każdego przyjdzie czas.. Ogólnie w przypadku in vitro ciężko jest uzyskać dobre zarodki a jak już są to 50% sukcesu:-p a dalej wszystko w rękach natury...
Fakt są pary którym się udaje za pierwszym razem moim zdaniem nie jest ich super dużo ale mało tez nie jest. Wszystko zależy od wielu czynników a natura i tak swoje:-p Poza tym ludzie często mówią że udało się za pierwszym razem i mają na myśli całą pełną procedurę z criotransferami, wiec dziewczęta oby było dobrze a jak nie będzie to cycki do przodu i od nowa..:-p
 
kate_p7 na każdego przyjdzie czas?? nie stracić nadziei?? bo jakoś po tej procedurze nadzieja zmalała i pojawiła się myśl ile próbowac jeszcze...
( mam swoje słabości ) ;)
 
sham może kiedy już stracisz nadzieje się uda, bo życie jes tak przewrotne... swoja droga a co ma powiedzieć GizaS, lolitka dopiero 6 pełna procedura zakończyła się urodzeniem dzieciaczka. Ty masz ładne zarodki, daj lekarzom szanse niech się wykażą. Mało jest ludzi którzy nie mogą mieć dzieci, ale to są takie przypadki gdy zarodków po prostu nie ma...bo i takie przypadki są. Na jakim etapie teraz jesteś? i proszę mi się nad sobą nie rozczulać, wiem że Ci ciężko, ale ta walka jeszcze nie dobiegła końca, bo "dopóki walczysz jesteś zwycięzcą":-p
 
Ostatnia edycja:
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry