Wróciłam właśnie z usg prenatalnego i sama nie wiem co myśleć. Niby wszystko dobrze, ale jak badał przeziernośc karkową i powiedział... no 2,5mm - to ja zrobiłam wielkie oczy, mega głośny wdech, przerażenie w oczach i koniec, zaczęłam widzieć już tylko chore dziecko... :-( On mnie pocieszał, że to górna granica normy, ale powiedział "zalecam wykonanie testu PAPPA bądź NIFTY, jeżeli państwa stać".
Ech... nie wiem co myśleć, bo przeczytałam, że 70% dzieci z przeziernością od 3-4,5mm są zdrowe, ale KURDE! Już miałam się cieszyć.
Maluch na domiar złego ułozył się na boczku tyłem do nas - jakby spał na boku :-) co bylo mega słodkie, ale przez to nie mógł zobaczyć kości nosowej, więc starał się go/ ją troszkę pobudzić, przesunąć - w koncu się udało i kość jest... ale stracha się najadłam, mówię Wam...
Teraz przymiarka do NIFTY - nie stać mnie, ale przecież dostanę zawału zanim się maluch urodzi... muszę zrobić i tyle...

Boję się strasznie... kurde, kurde, kurde... :-(
Maluch ma 6,6mm, serduszko zdrowe, przepływy są , żołądek, pęcherz moczowy, dwie rączki i nóżki, mózg ok - wszystko niby ok... dlaczego mam takiego stracha...????