reklama

Kto po in vitro?

reklama
Bety, annemarie i inne mamuśki zaprawione w bojach.. wczoraj pojechałam na IP za namową M, bo miałam bóle w dole brzucha i chyba się spinał. Na ktg nie wyszło nic niepokojącego, ponoć zapis piękny jakiś jeden skurcz się przypałętał. Ale szyjka z usg 23mm, niby minimum na ten tydzień jest 25mm. Doktorro powiedział mi, że "warunkowo" wypuszcza mnie ze szpitala, bo szyjka zamknięta. Jednak, to może oznaczać, że już zaczęła się skracać. Mam się oszczędzać itp. Z drugiej strony jak by było tak źle to bym została w szpitalu? może chciał mnie tylko nastraszyć? żebym mebli nie przesuwala ;-)W 20tc szyjka była 44mm a teraz w 30tc ma 23mm czy jest to powód do niepokoju?
 
Emenems a jakie ty mialas problemy? Mam nadzieję ze ta moja komoreczka tez za pare tyg bedzie fikac :-)

Podobnie jak u ciebie - brak powodów... Ogolnie miałam problemy ale nie takie ktore kilka lat by przeszkadzaly w zajściu. Jeden niepracujący jajnik ( wypluł dwie komórki totalnie niedojrzałe ) po wycięciu guza 10 lat temu. Prolaktyna podwyższona zbijania bronergonem ( inna nazwa tutaj ale ten sam lek-parlodel) odstawiłam bo zle sie czułam i juz prolaktyna nie skoczyła. Okres brania tego leku wspominam gorzej niz pierwszy trymestr ciazy.
Moj maz wyniki super - on to nie temat.:)
Do tego jakos polip w macicy usunięty 3 lata temu ale tak to nic szczególnego, aha, obniżone własne amh w Polsce - w Norwegii badali to dolna granica ale w normie.
I tak 4 lata nic, 4 IUI nic, kiła ( z 8) cykli stymulowanych i nic. Nie sprawdzali mi droznosci jajowodów.
No i potem ivf :) pierwsze i udane :)
 
Zapomniałam ze biorę dostinex na prolaktyne. Eh.... mam nadzieję ze sie uda :-) Jak mialas robiona punkcje?-Ja dostalam "niby" coś przeciwbólowego ale.... bolalo masakra :-) Normalnie na zywca :(
 
reklama
Zapomniałam ze biorę dostinex na prolaktyne. Eh.... mam nadzieję ze sie uda :-) Jak mialas robiona punkcje?-Ja dostalam "niby" coś przeciwbólowego ale.... bolalo masakra :-) Normalnie na zywca :(

Heheheh tez na żywca :)
Brałam tez dostinex ale lekarz zmieniał na ten cholerny parlodel bo twierdzi ze bezpieczniejszy a to ze czułam sie masakrycznie po mim to niewazne - wiec w cholerę odstawiłam.

Na punkcję miałam tak -3 paracety plus cos jak relanium, to pol godizny przed, potem założyli mi wenflon i dali cos s żyle takiego ze po tym juz mnie na łożku wozili bp strasznie mulilo jak po wódzie :D hahahah i na samym fotelu znieczulenie moejscowe a potem pobieranie. Mnie nie bolało, jedyne to czułam ukłucie od miejscowego znieczulenia i jak przechodził przez ściankę macicy do jajnika pozatym w sumie spoko a bałam sie strasznie. Potem czułam sie słabo brzuch bolał itp. Transfer miałam po dwoch dniach.
Wiec tak :)
Reszte zarodkow przechowują u nas 5 lat
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry