reklama

Kwiecień 2009

nio chyba na pizza sie skonczy i tyle;-) zamowimy do domku, wiec nawet jezdzic nie bedzie musial..nio chyba, ze bedzie mu sie chcialo gotowac pierozki.. jak nigdy kupilam z miesem, bo wiem, ze najbardziej takie lubi, a ostatnio cos mowil, zeby pierozki zjadl.. ja wsumie za takimi nie przepadam, ale jak jeden raz bym takie zjadla to by mi sie nic nie stalo moze;-)
 
reklama
a ja to wszystko wale jutro obiadu brak. mam dosc, odechciewa mi sie nawet tej calej rocznicy taki mam super humor.
pierozki to niwe glupi pomysl szczegolnie malutka ze masz je w domu i duzo sie nie narobisz
 
a co do pokoiku dla maluszka...różowy z naklajkami z disneya-pozytywny kolorowy -sama z chęcią bym cos namalaowała ale...brak zdolnosci! Ma_Dunia użyczyłabys troche zdolności!
Żeby się tak dało... ;-) Ale za to zawsze służę radą. :tak:
A można tak zacząć z mężem a skończyć bez (ale to zabrzmiało)? I czy to jest traktowane jako poród rodzinny czy nie? Bo ja wiem, że mój się boi krwi więc nie chcę, żeby przy końcówce był ale na początku fajnie by było :)
Tutaj nie robią z tego problemu. Będziemy razem, chcę żeby był przy mnie w tych pierwszych kilku lub kilkunastu godzinach (mam nadzieje że jednak kilku ;-)), podał mi szklankę wody czy pomasował plecy. A kiedy nadejdzie ostatnie 20-30minut to wyślę go na kawę i zostanę z położną i lekarzem. Nie chodzi nawet o patrzenie między nogi, ale zdaję sobie sprawę, że widok krwi, mój ból i wysiłek może być ponad jego siły. On sam nie jest pewny czy by to wytrzymał, a ja nie mam zamiaru go zmuszać zwłaszcza, bo skutki trudno w tej materii przewidzieć a i ja chyba wtedy wolę być sama. Potem mamy zamiar mieć pokój rodzinny i być razem w trójkę cały czas. :tak:
jej pierwszy poród i trwał 2 godziny!!!! -a mój 12:dry:
Ja tak chcę (2h nie 12). :tak:
Ja kupiłam zielonego żuczka (albo biedronkę) i idealnie paduje do drzewka. :-)
Moje kochane. Udalo sie 7 marca bede pania Singh....
Wielkie gartulacje! :-)


A mi się niestety pies pochorował i muszę co 2 godziny na dwór biegać. :dry: Niestety starość nie radość i nic się nie poradzi. Na szczęście zaaplikowałam jej lekarstwo i mam nadzieję, że do wieczora przejdzie. Jak nie to będę miała nieprzespaną noc. Traktuję to jako trening przed pojawieniem się synka. ;-)
 
widze kochane ze dzisiaj coś wszystkie mamy kiepskawe humorki.
Ja tez sie fatalnie czuje, kaszel mnie okropny męczy i juz mnie wszystko boli. A nie wiem nawet czy w ciąży można cokolwiek na kaszel brac.
No i w przyszłym tygodniu ostatecznie zaczynamy remont, pan własnie był potwierdzic i sie dogadac. Az mam ciarki na mysl ile to bedzie syfu znowu, bo trzeba ściane wywalić, postawic nową, tynki skuć itp... wrrrrrr okropne. ale za to potem bede miala ślicznusią łazienke, pochwale sie moze nawet fotkami ;D

Ja na obiad dzisiaj zrobiłam spagetti, i kurde za duzo go zjadłam bo mi cukier w góre poszedł ;// ehhh ta cukrzyca nie daje o sobie zapomniec - niedobra jedna.
 
Madzia_Singh ja również gratuluję :) Tyle musiałaś się na denerwować, ale najważniejsze że się udało załatwić.
Ja zostałam sama w domku, mąż poszedł do pracy i się nudzę. Dobrze, że jest internet :)
Chyba zacznę gotować pomidorówkę na jutro, wstawię kolejne pranie i może coś poprasuję - choć nie bardzo to lubię wrrr...
 
madzia ale sie ciesze!!! to zaczynamy odlicznie!:-)juz lada dzień ...

malutka jak potzrebujesz leż sobie pewnie tego potrzebujecie :-)

a ja robie dopiero!obiad hihichoc bardzioej to na kolacje wygląda ale co tam dopiero sie zorganizowałam hahahaha
 
Po dzisiejszych odwiedzinach u rodziców i spotkaniem ze znajomymi jestem już w domku :-) Odbrałam tą karuzelę fisher price, ale kurcze nie moge jej przetestować, bo zapomniałam o najważniejszym, o bateriach, do pilota paluszki to znajdę, ale do samej karuzelki to takie grube R20, a teraz to za późno, żeby gdzieś kupić, a i tak wychodzić by mi się już nie chciało...

A jutro obiad u teściów, meczyk piłki ręcznej, i wizyta znajomych, na którą się średnio cieszę, tzn. kolega z LO jest super, ale ma taka dziewczynę, że po prostu wszystkiego się odechciewa, strasznie narzuca swoje zdanie, nie daje nic powiedzieć, i choć nie była w ciąży, to na pewno dowiem się jak to jest :-) bo przyjaciółka koleżanki jej kolegi była :rofl2:, masakra jakaś totalna, w sumie zapraszaliśmy jego, a ta jak zwykle się przyplątała, a może wyjdę z domu na czas ich wizyty, chyba wtedy się domyśli o co chodzi, żeby jeszcze jacyś inni znajomi z tej grupy przyszli... no ale nikomu nie odpowiada towarzystwo tej idiotki :wściekła/y:

No to się pożaliłam.

Madzia gratuluję, cieszę się że po tylu problemach w końcu się udało.
Madunia trzymam kciuki za zdrowie pupila, moja na szczęście zdrowa.

Ojej się rozpisałam i nie wiem co jeszcze miałam komu napisać.
A już wiem, przesyłam wszystkim pozytywną energię, bo humorki dziś nie za dobre.
 
reklama
jeszcze nie doczytałam, zaraz nadrobię pochwalę się tylko, że najważniejsze z przygotowań dzidziusiowych właśnie zrobiliśmy

mamy drugie auto !!! jupi!!!! mogę rodzić:-D bez stresu, że nigdzie się z tej naszej wsi podmiejskiej nie mogę ruszyć:-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry