Ania, ale się pospieszyli Twoi synkowie

Gratuluję, kochana! Zbieraj siły i nie zamartwiaj się, chłopcy są silni i już wkrótce będziesz mogła cieszyć się ich bliskością w domu. Głowa do góry!
Marciosz - zdrówka; strasznie długo już się męczysz.
Martita, ja też mam taki ból. Zaczął się po podbiegnięciu do pociągu, trzymał cały dzień z tendencją zwyżkową, tak że pod wieczór już ledwo chodziłam, a akurat tego dnia miałam mnóstwo miejsc do obejścia, oj wymęczyłam się. Poprzednio podobny ból miałam również po długim dniu poza domem, ale po nocy wszystko minęło. Tym razem trzyma mnie od wtorku, tyle że przeszedł bardziej na środek. Łożysko mam na przedniej ścianie. Nie jest to komfortowe, ale da się znieść po kilku pierwszych krokach. Pan doktor zbadał szyjkę, zamknięta i ogólnie, jak trzeba więc ja się nie stresuję.
Mały harcuje jak szalony, zwłaszcza w nocy, do tego M. chrapie... nie wysypiam się nic a nic. W ciągu dnia też ciężko, bo choć w bloku w większości emeryci, to tak aktywni, że od 5.00 do 22.00 nie ma chwili ciszy. Klamki uznają chyba wyłącznie do otwierania drzwi, za sobą nie zamykają, czekają aż trzasną, a że ja na parterze mieszkam, od strony klatki, to słyszę zarówno drzwi ich mieszkań, jak i te od piwnicy i klatki. A spraw w piwnicy do załatwienia co niemiara. Nie wiem, co oni tam robią, ani skąd siłę biorą na te wszystkie eskapady. A do tego, zdaje się, że wszyscy kupili zepsute aparaty słuchowe, bo krzyczą do siebie nawet stojąc ramię w ramię, czy nos w nos

Ot, taki wesoły blok. Do tego ławeczka tuż pod klatką... Oj, będzie ciekawie, jak na spacery z Małym zacznę wychodzić. Bo sąsiedzi z tych, których "dzień dobry" nie zadowala, trzeba o wszystko wypytać, zajrzeć do siatki z zakupami, skomentować... Wszystko muszą wiedzieć, masakra.