reklama

Kwietniowe mamy 2016

U nas w bloku prawie sami emeryci. Ale są bardzo w porządku, jest spokojnie. To my właśnie jak to z dzieckiem najgłośniej jesteśmy mi było bardzo głupio na początku bo jak się wprowadziliśmy z 3 letnim Damianem on bardzo niesforny był :P jak szedł gdzieś na spacer to nie tylko sąsiedzi ale i całe osiedle go słyszało :) Ale nikt mi nigdy nic nie powiedział a wręcz przeciwnie wszyscy się zawsze do niego usmiechaja i zagaduja.. no sąsiadów to akurat mamy ok :)
 
reklama
U nas sami młodzi ludzie z dziecmi wiec halas, placz nikomu nie przeszkadza. Pod nami trojka dzieci, nad nami dwojka, obok tez dwojka. Tylko albo dzieci starsze albo mlodsze niż Julcia wiec na placu przy bloku raczej nie ma sie z kim bawić.
 
Ja mieszkam w domu w malym miescie, gdzie wszyscy sie znaja, wiec juz widze to zaczepianie i wypytywanie o wszystko na spacerach, a ja tego straaasznie nie lubię.

Ania z chlopakami bedzie wszystko dobrze, mleczko sie pojawia, na pewno beda jedli i za chwilę będziecie razem w domku :-*
 
Dzis moja córka idzie na urodziny do koleżanki z przedszkola wiec mam wolne popołudnie, obiecałam sobie, ze juz na 100% zapakuje torbe, jak nie to sama sobie w tyłek nakopie ;)
 
Martita - to tak jak ja, dziś chce wstępnie sie spakować z tego co mam. Jedynie ubranka puszcze jutro i dopakuje w tygodniu. A dla siebie do szpitala kompletnie to juz mam nadzieję, że dziś( ze nie dopadnie mnie np. senność i len smierdzący;))
 
Mikulinka fajne kolorki :-)
Dorbi jej współczuję takich sąsiadów
Ani na pewno będzie wszystko dobrze, córcia i mąż dodadzą ci sił na pewno, trzymaj się :-* no i super, że mleczko się pojawia :-)
Antuś wiem o czym napisałaś, też miałam ostatnio akcję z sąsiadką ma 75 lat i się martwiła bo moja córcia za dużo płacze i to nie jest normalne a jej wtedy wychodziły ząbki budziła się z płaczem i krzykiem z bólu i do tego ma charakterek, uparta jest i często się wścieka, ma to niestety po mamusi ;-)
Kitki ja tak miałam i od razu zrąbałam sąsiadkę ale grzecznie żeby mnie nie stresowała i nie czepiała się, że dzieci tak mają taki ich urok między innymi, że płaczą i że ma się przyzwyczaić bo zaraz będą płakać dwie ;-) i teraz mam z nią spokój :-) na szczęście tylko z ta jedną był problem reszta jest przyjaźnie nastawiona, zagadują do córci itd :-)
Martita to motywuję, żebyś spakowała torbę :-D
co do snów to mi się śniło, że urodziłam dziecko ale takie duże od razu jakby z pół roku miało...co do torby to ja kurczę od jutra muszę się zabrać za to, jutro mam wizytę i stresuję się bardzo, trzymajcie kciuki żeby było wszystko dobrze, jakie macie plany na dziś? My obiadek, msza i spacerek :-)
 
Ja z sąsiadami mam niewiele do czynienia, ale drażnią mnie ci z naprzeciwka - potrafili kopcić papierosy całe dnie na półpiętrze i dym wlatywał mi do mieszkania - co prawda od jakiegoś czasu przestali, kiedy ktoś pozaklejał całą klatkę informacjami o zakazie palenia (cyba myślą, że to my, bo akcja miała miejsce niedługo po tym jak się wprowadziliśmy), teraz palą w oknie pokoju przylegającego do pokoju Córeczki, nie wiem jak to będzie jak mała się urodzi - uważam, że nie mam prawa im zwrócić uwagi, skoro są u siebie w domu. Sąsiedzi z drugiej strony palą na balkonie tuż przy naszym, więc jak tylko i w tym pokoju otworzę okno, to zaraz czuję fajki... Na wiosnę spróbujemy zrobić jakąś zabudowę, ale czy to zadziała to nie wiem... Za to najbardziej martwi mnie pies zza ściany, który szczeka cały czas kiedy zostaje sam w domu. To nie jest szczeniak, który jeszcze się uczy tylko dorosły pies... I potrafi wyć po kilka godzin. I znowu zastanawiam się czy Mała przez to nie będzie mi się budzić... Smutne jest to, że ci ludzie wiedzą, że ich zwierzę ma takie zachowania i nic z tym nie robią, i nie mam tu na myśli spokoju sąsiadów tylko kwestię tego, że dla komfortu psa powinni coś z tym zrobić. Przecież on ze stresu tak szczeka i pewnie się męczy...
 
Hej dziewczyny, nawet nie mam siły pisać tak mnie boli ten kręgosłup. Najgorsze, że z dnia na dzień jest gorzej. Dziś jedziemy do moich rodziców i zostaje tam do środy, żeby mama mi trochę z Laurą pomogła bo powoli zaczynam mieć problemy z poruszaniem się :( W środe wieczorem mam wizytę to pogadam z ginką, ale wątpie żeby mi coś poradziła. W nocy jak się przewracam z boku na bok to mnie strasznie boli. Rodzice mieszkają 60km od Poznania, mam nadzieję, że nic się nie wydarzy i nie będę pędzić do szpitala 60km, zawsze pod koniec ciąży wolę być blisko domu no ale co zrobić ;(
 
reklama
Dziewczyny miałam tragiczna noc :( dopiero teraz dochodzę do siebie. Strasznie mnie bolał żołądek, a później też jelita i w ogóle wszystko w środku i wymiotowalam z 7 razy chyba :( juz rozłożyłam sobie ręcznik na podłodze w łazience i tam leżałam bo nie miałam siły się ruszyć :( jeszcze chyba nigdy nie miałam takich akcji. A mała oczywiście okopywala sobie żołądek dodatkowo jak ja umieram. Teraz juz mi nie jest niedobrze ale mam wrażenie ze w brzuchu mam zyletki tak przy każdym ruchu boli :(
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry