Całą ciąże biłam się z myślami nt szczepień- szczególnie tych w pierwszej dobie. Poczytałam statystyki, porównałam z wyszczepialnością, okresem trwania ewentualnej ochrony itd.
Decyzja zapadła- nie szczepimy, a już na pewno nie w pierwszej dobie. Na wzw b mogę szczepić ale gdy maluch nabierze swojej odporności. Na gruźlicę - to archaiczna szczepionka, której w żadnym cywilizowanym kraju nie podaje sie dziecku w pierwszej dobie. U nas szczepi się noworodki z problemami, wczesniaki,dzieci z niedotlenieniami. Obciąża się organizm jednodniowych maluchów bez dokładnego zbadania (bo niby kiedy...).
Starsza córa dostawała w pierwszym roku te "najlepsze" szczepionki 5w1,6w1... Potem pojawiły się dziwne guzki na stopie, ciągłe infekcje... po kolejnej wizycie w szpitalu stwierdzono niedobory odporności a guzki były efektem stanu zapalnego w tkance podskórnej (związane prawdopodobnie z tym brakiem odporności). Jedna z sugestii była taka,że ten "typ tak ma" (co oznacza,że nie powinna być szczepiona gdyż producenci szczepionek zastrzegają sobie,że są bezpieczne tylko jeśli nie ma niedoborów odpornosci), lub też odporność trzasnęła po miksturach infanrix hexa.
Nie dowiem się jak było.