Monia, Kostka nie chce spac, bo wredna z natury jest ;-) Ona az do piatku spala z nami w lozku, bo wlasne ja w tylek kolalo. Zasypiala u siebie i po kilku godzinach ladowala u nas. Tam sobie ladnie spala az do 1ej w nocy i pozniej sie budzila, wiercila, kopala, plakala i tak przez kilka godzin - przez ostatni miesiac czy jakos tak...
W piatek zabralam ja do jej pokoju i stwierdzilam, ze bede spala u niej, bo bez roznicy czy nie spie u niej, czy u nas, a spiac u niej przynajmniej stary bedzie mial szanse na sen i nie bedzie mnie do szalu doprowadzal chrapaniem, podczas gdy ja nie moge oka zmrozyc, bo mala musze uspokajac. No i okazalo sie, ze mala rzadziej sie wybudza i nie konczy sie snem w moich objeciach, u siebie przesypia przynajmniej 8 h, co jest ogromnym sukcesem i ulga dla mnie. A i ja spiac sama mam duzo wiecej miejsca i jesli nawet nie spie gleboko i wystarczajaco dlugo, to przynajmniej nie budze sie bardziej zmeczona niz przed pojsciem do lozka i obolala.
A no i dla mlodej centra handlowe, sklepy i generalnie wszystko inne, to tez centrum zabawy. Smiejemy sie, ze zachowuje sie jak pies w miesnym ;-)
Aniez, dzieki. Mam szczera nadzieje, ze juz niedlugo bedzie tylko lepiej.
Jest juz 14:15 a Konstancja jeszcze nie zrobila sobie drzemki i obawiam sie, ze juz nie pospi. Bede musiala sie z nia przynajmniej do 19ej przebujac - co bedzie nielada wyczynem - a moze rzadziej bedzie sie w nocy budzic.