Dziecko mi się odmieniło

normalnie grzeczny jak nie wiem... o starszaku piszę... zaczęliśmy go kłaść wcześniej, ale pewnie to i tak nie ta przyczyna... nieważne co to spowodowało, ale spokój jest.
Kittek- bardzo to smutne. Wiem, że ludzie (niezależnie od wieku) potrafią świetnie ukrywać swoje problemy. Ja zawsze powtarzam, że nie ma małych kłopotów... wszystko zależy od człowieka, bo to, co dla mnie jest drobiazgiem, dla kogoś może być ciężarem nie do zniesienia... szkoda dziecka i rodziców...
Ella- jeszcze troszkę... już za chwileczkę będzie wiosna i będziecie już razem :-) wytrzymasz babo.
Agnieszka- a ja Ci powiem, że niezależnie od sytuacji, to ja bym jednak zapytała o co chodzi z tą temperaturą, ja wiem, że zimny chów jest zdrowy, ale bez przesady. Jeśli Ci się dziecko pochoruje to co teściowa na to? Dosłownie zadałabym jej to pytanie.
Gosieńko- jaja są hitem. Wczoraj babcia kilka razy usłyszała historię o kurach i kurniku zarówno od młodszego, jak i od starszego... ja widzę, że trzeba się zastanowić nad zmianą planów wakacyjnych, bo ich wieś interesuje... chłop się ucieszy jak nie wiem :-)
A Kubula tak pyta i rozmawia non stop... czasem głowa mnie boli. On musi wsztstko wiedzieć, wszystko zrozumieć... też dlatego większość zabawek jest rozebrana na części pierwsze, bo przecież trzeba było sprawdzić jak to działa ;-)
My na spotkanie w lecie, jak będzie ciepło, jesteśmy chętni. Tym bardziej, że blisko w sumie mamy
Monia- no z uchem nie ma żartów. katar to jednak najgorsze zło, bo lubi wleźć coś gorszego, a od kataru się zaczyna. Zdrówka dla Hani.
Maonka- jak coś Cie niepokoi, to idź do lekarza.
Basia- kurujcie się.
Anna oj- i jak pizza

żteż bym zjadła... może w weekend zrobię.
Zimno mi coś dzisiaj. Bartula wylądował u mojej mamy, bo właśnie katar nam się przyplątał, a po poprzednich akcjach chorobowych wolę nie ryzykować i do żłobka niech na razie nie idzie, tym bardziej, że babcia go przyjęła z otwartymi ramionami :-) no i chłopak cały czas opowiada jej o jajach

zjazdach na oponach i innych takich.