mamusia 3mam kciuki, aby się ruszyło...
ewka nie pytaj

jestem zła...
wróciłam z KTG... ponownie nic... w dodatku trafiłam na mało sympatycznego pana doktora... ze złością zapytał się mnie po co ja w ogóle na to ktg przyszłam... ja lekko w szoku odpowiedziałam, że moja lekarz prowadząca kazała mi się teraz zgłaszać systematycznie do szpitala, bo wg USG jestem po terminie... a on do mnie z oburzeniem, że wg miesiączki mam jeszcze trzy tyg... ja na niego wywaliłam gały i mówię, że nie 3 tyg a 10 dni to po pierwsze, a po drugie, od początku ciąży kilku lekarzy mi powtarzało, że w moim przypadku termin wg miesiączki wyraźnie odbiega od terminów które wychodzą wg USG, więc powinnam się 3mać terminu USG... no ale pan doktor przecież wie lepiej... w końcu widział mnie pierwszy raz w życiu !!

pielęgniarka była znacznie milsza i pan doktor z poniedziałku również... pielęgniarka mówiła, żebym pojawiła się w piątek, a on że o nie, nie... najwcześniej za tydzień... niech mu będzie... pod warunkiem że wszystko będzie dobrze i nie będę miała żadnych skurczy... tak więc ja po dzisiejszej wizycie jestem zła... mam nadzieję, że Kubuś na złość temu doktorowi zechce wyjść przed środą
Obym wytrzymała jak najdłużej skoro Kubusiowi w brzuszku dobrze, ale z dnia na dzień coraz trudniej u mnie z poruszaniem się... tak mi mocno uciska jakiś nerw, że momentami mam łzy w oczach jak źle stanę...
