Bo Paulinaa z tego co pisalas nie robilo sie rozwarcie, to takie skurcze sa dokladnie jak piszesz. Czasem bola, ale to nie jest bol taki jak skurczow rozwierajacych. To zupelnie inna bajka.
Niemniej wspolczuje, bo i takie mecza zarowno fizycznie, a chyba bardziej psychicznie
No własnie nie dokładnie tak było, bo mi powiedziała,że jest lekkie rozwarcie, kazała mi kaszleć i dmuchać we własną rękę,żeby sprawdzić,czy rozwiera się bardziej wtedy, ale mimo to szyjka długa. W poniedziałek to były skurcze całkiem inne niż wczoraj,bo wczoraj właśnie rozchodziło się na krocze, plecy, uda. Mieli okazję wczoraj sprawdzić szyjkę i rozwarcie,ale nikt się nie pofatygował.
Alex ja mam na każdej wizycie kogoś innego, raz położna, raz lekarz, położnych to już chyba z 4 różne miałam i trzy różne ginekolog, bo jestem pod opieką położnych w szpitalu.
Jeżeli dzisiaj wieczorem to się powtórzy,to dzwonię do nich. Mówię o ile w poniedziałek czułam te skurcze,o tyle nie nazwałabym ich bolesnymi,ale wczoraj to był i ból i musiałam bez ruchu odczekać aż się rozejdzie tak nieprzyjemne to było, ból po nogach aż po kolana, kłucie w kroczu i dziwne uczucie aż po pośladki, nie wspominając o bólu pleców. I wczoraj mnie góra pleców wtedy zaczęła bolać, odcinek piersiowy i dziś nie mogę się ruszać z tego bólu, ani oddechu głębszego wziąć nie mogę :/
Brzuch się stawia co chwile. Denewuje mnie to,że wczoraj tam byłam i nikt nic nie sprawdził

chcę w spokoju wytrzymać do minimum 37 tygodnia, a oni swoją opieką i pomocą wcale nie pomagają.