Anita, ja prezerwatyw jakoś nie toleruje

Zdarzyło mi się może z 3x w życiu i dla mnie taka antykoncepcja to nie antykoncepcja

Jakoś nie wyobrażam sobie mojego M. zakładającego..... haha Namawiam go na wazaktomie haha bardzo popularne w Holandii, nawet jego kolega czeka bo ma termin w lipcu na zabieg. Najpierw się łapał za krocze za każdym razem jak wspomniałam AŁA , a teraz "może za jakiś czas..." , na co ja "Jak ja już będę gruba przez tabletki?!"

On by poszedł bez namysłu gdyby to robili pod narkozą.
Ja tabletek też nigdy nie brałam, całe życie na żywioł

i boję się nawet tabletek.
Co do odwiedzin w szpitalu. Matka mojego M. drobiła po szpitalu kilka godzin jak ja rodziłam -.- jak zobaczyłam jego błagalny wzrok, no dobra... Chwilę później jego ojciec przywiózł naszą córkę i moją chrześnicę

a jak przenieśli nas na poporodową, to przyjechał mój tato, brat, siostra z mężem , córką i synem i moja młodsza siostra , a jak oni pojechali to znów M. rodzice , siostra z synem. Tylko na poporodowej to ja już byłam na chodzie więc luz. Sama chciałam,żeby przyjechali, naprawdę dobrze się czułam. Byłam zmęczona, ale tak szczęśliwa,że akurat byli u nas i mogli zobaczyć Joela,że chciałam,żeby przyjechali do szpitala jak najszybciej

Jakbym była poszyta, obolała i ledwo żywa na pewno nie chciałabym,żeby ktoś mnie taką oglądał, a tak... bez problemu. Gorszy mam problem teraz z odwiedzinami,ale trzeba się ogarnąć i dać ludziom przyjść na jakąś kawę i małego zobaczyć
