reklama

Lipiec 2010

Witam,

w końcu wróciłam do domu, wściekła jak 150. Poszłam dziś do gina, żeby mi l4 poprawił, bo z bykiem i mi zus wypłatę wstrzymał. Lipa, lekarz na urlopie i będzie dopiero za tydzień. Połowa marca a ja się jeszcze z pieniędzmi styczniowymi bujam.
Miałam iść do kardiologa, bo pojawiły się problemy z oddychaniem i arytmia - okazało się, że kardiologa zwolnili. Szkoda, że nie powiedzieli wcześniej. Mam skierowanie na cito, a od miesiąca już czekam i w dniu wizyty okazuje się, że specjalisty nie ma. Rewelacja, jak tak dalej pójdzie, to ja kolejne dziecię urodzę, zanim się dopcham.

A tak poza tym, to nie spałam pół nocy, bo czekałam, aż się dzieć poruszy i się nie doczekałam. Próbowałam już wszystkiego - przykładania ciepłych dłoni do brzucha, pukania do malucha, gwałtownych ruchów, M wydawał jakieś dziwne dźwięki, ale nie wiem, czy straszył mnie, czy małe. Sesja z horrorami też nic nie dała.
Macie jeszcze jakiś inny patent?
 
reklama
emih czułam że będzie chłopiec i od samego początku mówiłam, że będzie Szymek ale pozmieniało mi się przez presję otoczenia i już sama nic nie wiem. Tak jak byłam przekonana przy Mateuszu że chłop będzie i nie dałam sobie pzrepowiedzieć tak teraz tak mi pokręcili że głupieję. Jedna z koleżanek też ma pierwszego chłopca w drugiej ciąży stawiała na chłopaka a okazało się że to dziewczynka. Tłumaczyła to sobie tak, że pierwszego chłopca miała i nie wyobrażała sobie zostać mamą dziewczynki. Zresztą ja też tak mam. Któraś z Was napisała ostatnio, że wychowanie chłopca jest trudniejsze a mi się własnie wydaje, że dziewczynki. Mam siostrzenicę 2 letnią i widzę, że ona w porównaniu z Mateuszem jest bardziej jak to powiedzieć wymagająca. Jest wszędzie, wszystko chce dotknąć, podnieść, przenieść, przeanalizować. No ciężko mi to nawet opisać bo M. ma swoje za uszami ale był taki bardziej do wychowania właśnie, taki bezproblemowy. Wiem, że to wszystko zależy od charakteru dziecka ale w związku z tym, że mam właśnie syna to cieżko mi się wyobrazić w roli mamy córki. To się z pewnością zmieni (jesli okaze się córa) ale na razie tak sobie dziwnie myślę;-) W każdym razie jak co w końcu mam imię dla dziewczynki, nawet 2. Martusia albo Majka:tak:
 
właśnie wróciłam ze spacerku 1,5 godzinnego, jak dla mnie to długi:-D i oczywiscie w połowie drogi siusiu mi się zachciało, nie mówiąc że przed wyjściem byłam, no to zmieniłam plan trasy i poszłam w stronę kauflandu, gdzie od razu kupiłam deodorant i pianke do golenia dla M jak juz tak piszecie o tym dniu mężczyzny:-) niech mu będzie:-)
 
Witam,

w końcu wróciłam do domu, wściekła jak 150. Poszłam dziś do gina, żeby mi l4 poprawił, bo z bykiem i mi zus wypłatę wstrzymał. Lipa, lekarz na urlopie i będzie dopiero za tydzień. Połowa marca a ja się jeszcze z pieniędzmi styczniowymi bujam.
Miałam iść do kardiologa, bo pojawiły się problemy z oddychaniem i arytmia - okazało się, że kardiologa zwolnili. Szkoda, że nie powiedzieli wcześniej. Mam skierowanie na cito, a od miesiąca już czekam i w dniu wizyty okazuje się, że specjalisty nie ma. Rewelacja, jak tak dalej pójdzie, to ja kolejne dziecię urodzę, zanim się dopcham.

A tak poza tym, to nie spałam pół nocy, bo czekałam, aż się dzieć poruszy i się nie doczekałam. Próbowałam już wszystkiego - przykładania ciepłych dłoni do brzucha, pukania do malucha, gwałtownych ruchów, M wydawał jakieś dziwne dźwięki, ale nie wiem, czy straszył mnie, czy małe. Sesja z horrorami też nic nie dała.
Macie jeszcze jakiś inny patent?

Najedz sie czekolady , poloz na plecach i polez sobie troszke :happy2:
 
ciągle leżę na plecach, eh. Osiwieję przez tego bobasa.

Mam jeszcze jedno pytanie - z tych mało dyskretnych... od kilku dni mam tak, że jak kichnę, kaszlnę, w ogóle napnę mięśnie brzucha to popuszczam ... Chyba, bo nie jestem pewna, czy to mocz, czy upławy, czy wody. Czasami podczas chodzenia czy leżenia też czuję, że robi mi się wilgotno, ale nie aż tak jak podczas kichania, itp.
Czy to normalne w ciąży nietrzymanie moczu? Infekcji żadnej nie podejrzewam,nic nie swędzi i nie piecze... Zastanawiam się jeszcze, czy to się wody nie sądzą :confused: Kurcze, ja chyba pójdę do psychiatryka, żeby mnei tak przytrzymali do porodu :cool:
 
Ashika patrzac na wymiary to zrobilabym dodatkową ścianke- murek np. wysokosci metra i wtedy moznaby wrzucic wanne na srodek przy murku a za murkiem wc. Optycznie zmiejszyloby sie do kwardatu i byloby byloby znacznie lepiej :-)
Przy ścianie umywalki na srodku narozna wanna przy murku ok 100 cm za murkiem wc bidet

Ja za to jestem na etapie urzadzania pokoikow. Chce zrobic jakis fajny pokoiczek dla malenstwa i zmienic mebelki corci
 
ciągle leżę na plecach, eh. Osiwieję przez tego bobasa.

Mam jeszcze jedno pytanie - z tych mało dyskretnych... od kilku dni mam tak, że jak kichnę, kaszlnę, w ogóle napnę mięśnie brzucha to popuszczam ... Chyba, bo nie jestem pewna, czy to mocz, czy upławy, czy wody. Czasami podczas chodzenia czy leżenia też czuję, że robi mi się wilgotno, ale nie aż tak jak podczas kichania, itp.
Czy to normalne w ciąży nietrzymanie moczu? Infekcji żadnej nie podejrzewam,nic nie swędzi i nie piecze... Zastanawiam się jeszcze, czy to się wody nie sądzą :confused: Kurcze, ja chyba pójdę do psychiatryka, żeby mnei tak przytrzymali do porodu :cool:

Ja w pierwszej ciąży miałam problemy z nietrzymaniem moczu, teraz w 2 ciąży mogę powiedzieć jedno...jest gorzej:baffled: jak kicham, kaszlę to popuszczam:baffled::baffled::baffled: a wilgotno mam cały czas i takie lekkie upławy ale mój gin powiedział, że wszystko oki.
 
ciągle leżę na plecach, eh. Osiwieję przez tego bobasa.

Mam jeszcze jedno pytanie - z tych mało dyskretnych... od kilku dni mam tak, że jak kichnę, kaszlnę, w ogóle napnę mięśnie brzucha to popuszczam ... Chyba, bo nie jestem pewna, czy to mocz, czy upławy, czy wody. Czasami podczas chodzenia czy leżenia też czuję, że robi mi się wilgotno, ale nie aż tak jak podczas kichania, itp.
Czy to normalne w ciąży nietrzymanie moczu? Infekcji żadnej nie podejrzewam,nic nie swędzi i nie piecze... Zastanawiam się jeszcze, czy to się wody nie sądzą :confused: Kurcze, ja chyba pójdę do psychiatryka, żeby mnei tak przytrzymali do porodu :cool:

Tweenie, czytałam gdzieś kiedyś że to się zdarza. Jak sobie przypomnę gdzie to napiszę. A wody podobno mają słodkawy zapach...
 
Witam,

w końcu wróciłam do domu, wściekła jak 150. Poszłam dziś do gina, żeby mi l4 poprawił, bo z bykiem i mi zus wypłatę wstrzymał. Lipa, lekarz na urlopie i będzie dopiero za tydzień. Połowa marca a ja się jeszcze z pieniędzmi styczniowymi bujam.
Miałam iść do kardiologa, bo pojawiły się problemy z oddychaniem i arytmia - okazało się, że kardiologa zwolnili. Szkoda, że nie powiedzieli wcześniej. Mam skierowanie na cito, a od miesiąca już czekam i w dniu wizyty okazuje się, że specjalisty nie ma. Rewelacja, jak tak dalej pójdzie, to ja kolejne dziecię urodzę, zanim się dopcham.

A tak poza tym, to nie spałam pół nocy, bo czekałam, aż się dzieć poruszy i się nie doczekałam. Próbowałam już wszystkiego - przykładania ciepłych dłoni do brzucha, pukania do malucha, gwałtownych ruchów, M wydawał jakieś dziwne dźwięki, ale nie wiem, czy straszył mnie, czy małe. Sesja z horrorami też nic nie dała.
Macie jeszcze jakiś inny patent?

tweenie, u mnie słodycze działają
 
reklama
Witam
Za oknem na szczescie słoneczko. Krótki spacerek z córcia i zjeżdżanie na sankach zaliczone. Później M siadl na sanki i z córcią zjechał fajnie to wygladało.
Mały sie rano strasznie wiercił. A teraz śpi.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry