reklama

Lipiec 2010

ja jedna dzidzie stracilam wiec jestem przewrazliwiona.Staram sie nie myslec o tym co bylo, choc pamietam mojego aniolka.
Oj mammi, chyba nas tu więcej jest wtakiej sytuacji, dlatego siejemy panikę ;-) Spójrz na naszą listę (wpisz się :)... kilka z nas też boi się bardziej niż inne...
 
Ostatnia edycja:
reklama
Hej

No i jeszcze jedno pytanie- jak długo starałyście się o dzidzię? My niby od kwietnia, ale tak na dobre od lipca (zamieszkaliśmy razem). I żeby było śmieszniej, ja panikując, że nie wychodzi , namówiłam moje Kochanie na spermiogram...Wyniki wyszły marne (tylko 35 % o ruchu postępowym wolnym, reszta albo w miejscu, albo wcale, szybkich brak; ilość też nie powalająca...), a tu się okazuje, że jak robił badanie, ja już miałam w brzuszku fasolę....:-)
http://www.suwaczek.pl/

http://www.suwaczki.com/

Ja w pierwsza ciaze zaszlam praktycznie od razu- zaplanowalismy-postaralismy sie i wyszlo...:-)
za to teraz - najpierw w zaszlym roku na jesieni kombinowalismy ksiazkowo na chlopaka- wstrzemiezliwosc...czekanie do owulacji itd...nie wychodzilo...pozniej mnostwo stresow w rodzinie- smierc 2 bardzo bliskich mi osob...i jakos tak po drodze inne problemy...ale od maja, gdy troche sie uspokoilo- zaczelam sie zatsanawiac czy wszytko ok?...no wiec zaczelismy robic badania...wszystko ok, super...a tu nic...i teraz na 19.11- czekalo mnie bolesne(naczytalam sie i bylam przerazona) badanie na droznosc jajowodow...ba teraz mialam sie zabezpieczac, by jesli dojdzie do zaplodnienia, w trakcie badania(bo owulka wypadalaby ok 14.11)mogloby dojsc do poronienia, badz niewlasciwego zagniezdzenia...wiec czekalam sobie spokojnie na @...a tu taka niespodzianka:szok::-D:-D:-D

Co do obaw- dziewczeta widze duzo Was-, ktore stracily malenstwo, nie spotkalam sie na poprzednich watkach az tak wielu...smutne:-(, ale teraz bedzcie dobrej mysli! nie wkrecajcie sobie..innym zadnych obaw, musimy byc radosne i na pewno bedzie dobrze!!!!

Ja w czwartek zorganizwalalm imprezke ur. na ktorej powiedzialam najblizszym...pozniej zadzwonilam na skype do rodzicow(mieszkam w UK oni w PL) i im powiedzialam...a oni dalej:-D..no i obdzwonilam przyjaciolki...:-)

Ode mnie teraz bije taka radosc...tak pragne oglaszac swiatu, ze mam dzidziusia w brzuszku, ze nie wytrzymalabym do swiat...:sorry::-D
 
R.usałka-to tylko pogratulować!!! , po takich przeżyciach i wyczekiwaniu, tak niespodziewanie... ale czasem tak bywa- kiedy psychika odpuszcza... Moja siostra ma dwójkę dzieci o których- po kilkumiesięcznych staraniach- dowiadywała się w trakcie wizyt, na które (zrezygnowana) szła po tabletki antykoncepcyjne :szok:

My staraliśmy się od kwietnia albo maja, ale nie na siłę... Nie sądziłam że po wrześniowym aniołku tak szybko zobaczę dwie kreski :-D:-D
 
R.usałka to nieźle z tym badaniem:-D, chyba się Twój organizm wystraszył badania i zabrał do pracy;-)
Nam za każdym razem(3) wychodziło od pierwszego strzału, teraz też chciałam celować w chłopczyka, ale nie wiem czy owulka była o czasie, czy się przesunęła.;-)
U mnie wie tylko mąż i moja mama. Na razie nie mówię, może po kolejnej wizycie :-) Ja niestety też doświadczyłam przykrej straty i to pierwszej mojej ciąży, także nie wychwalam się jeszcze na lewo i prawo, bo już raz się zraziłam.Faktycznie strasznie dużo, nas, mam aniołkowych, na tym wątku.

Dziwi mnie tylko fakt ,że z jak byłam w ciąży z Nikusią miałam straszne mdłości i okropne wymioty od 6 tygodnia, a tu nic:eek:, może jezcze za wcześnie ...hmmm... trochę mnie to martwi, bo w pierwszej też nie miałam. Ale jestem dobrej myśli, betka rosła prawidłowo na początku:-)
POZDRAWIAM!!!
 
Żesz choroba:wściekła/y:tak właśnie sobie myślałam,że tu zraz 5 tydz. będzie (od zapłodnienia), a ja zero objawów... A właśnie teraz mi nie dobrze, piecze w przełyku (zgaga??) i te siusiu coraz częstsze...A do tego, nie wiem czy to objaw ciąży, czy jesiennej aury, ale nie wiem co ze sobą zrobić. Już od dłuższego czasu nic mi się nie chce- ani czytać, anie tv oglądać...snuję się po domu i zwracam d...Kotkowi:-) Żeby się choć spać chciało, to bym się położyła...a tak to Kotek chrapie, a ja do kibelka i z powrotem..



 
Wiecie mam taką małą zagwostkę a mianowcie czy jezeli robie placki gdzie surowe mięso mieszam z jajkiem i warzywami oraz przyprawami to czy jak będę próbowała warzyw z tych mieszanki to mogą mi zaszkodzić. Sprawdzać muszę bo nie wiadomo czy przypraw starczy :-( i nie wiem jak to z tym zrobić.
 
ja też zawsze sprawdzałam,ale teraz to bym się bała. Jednak to surowe mięso. Gdyby chodziło tylko o mnie, to dostałabym bieguny i tyle, ale jak z jest nas dwoje, wolę chuchać na zimne




 
Wydaje mi sie, ze nie powinnas probowac, ja przynajmniej bym nie probowala.:no:Nie chodzi tu o ilosc, ale chyba o rozne bakterie i ewentualne choroby przenoszone przez zwierzeta, .Wysoka temperatura- podczas gotowania je zabija, a w surowym moga byc rozne rzeczy;-)Podono powinno sie nawet myc rece tylko po dotknieciu surowego miesa.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry