wiedziałam że wczoraj chciałąm coś napisac ale wyleciało mi z głowy totalnie




to piszę co mi się wczoraj przytrafiło.
A więc SOBOTA
Mąż w domu super, mały bałagan, swieżo po śniadanku, na ławie keczup, talerze, szklanki jak to po posiłku,łożko jeszcze nie pościelone, ja w bluzce i krótkich spodenkach, włosy jak nie wypał w końcu to SOBOTA podkreślam...
Mały zaczął się domagać cyca no to hop go na podusię , nakolana i jedziemy...
Dzwonek do drzwi...
Pytam męża kto to a on do mnie że "organista"
Pierwsza mysl to że chodzą graja i chcą kasę.Mówię nie otwieraj, a ten otworzył

Ja z cyckiem na wierzchu bo mały cmoka patrzę a to ksiądz


O matko.Mąż mu mówi" żona włąsnie karmi", a on "ale ja jestem osobą duchowną" i wlazł na chama a ja dalej karmiłam.On odprawił swoje modły ,
rzucił obrazki na stół i poszedł.
Zdążyłam zapytac tylko o chrzest to coś byle jak burknął , że kancelaria czynna od tej do tej żeby przyjść.
A jak odprawiał modły to w tv leciały " Miodowe lata" śmiac mi się chciało strasznie.
Po wyjściu księdza pytam męża jaki to organista co on wymyslł

a ten mi mówi że u niego w domu najpierw własnie chodził organista pytając czy się przyjmie księdza na kolede.
Pierwsze widzę żeby chodzili w soboty i to tak rano

W tamtym roku było info na klatce a w tym już nie, pewnie mówili w kościele ale jak się chodzi raz na rok to tak jest....